Dzisiaj post na luzie. Natchnęło mnie bowiem, żeby napisać o moich spostrzeżeniach na temat tego, jak zmieniła się siłownia na przestrzeni ostatnich 4 lat. Jak się bowiem dzisiaj zorientowałam, to już aż tyle czasu minęło od okresu, kiedy trenowałam regularnie. Szok! Aczkolwiek uważam, że najistotniejsze jest to, że wróciłam. Ostatecznie nie liczy się to, ile razy upadamy, tylko ile razy się z tych upadków podniesiemy.

Dzisiaj odpuszczę sobie jednak motywacyjną gadkę i startujemy ze zmianami!

Ludzie na siłowni

Ludzie na siłowni – temat-rzeka! Zacznę jednak od ogółu czyli ich ilości. Gdybym miała oszacować na oko, o ile więcej trenujących osób widzę teraz w porównaniu do roku 2015, może być ich nawet trzy razy tyle, co 4 lata temu. To ogromny przyrost, który bardzo mnie cieszy!

Zdecydowanie więcej widzę również pań, które ćwiczą siłowo. I o ile maszyny były oblegane zawsze, tak teraz coraz więcej kobiet widuję również na strefie wolnych ciężarów. 4 lata temu w tłumie ćwiczących ciężko było znaleźć drugą dziewczynę, a teraz myślę, że jest nas ok. 25-30%. Girls power!

Widzę też, że powoli zmienia się również myślenie mężczyzn pt. „jesteś silna… jak na babę”. Kiedy rozmawiam ze stałymi bywalcami siłowni, wypowiadają się oni z uznaniem na temat babskich wyników siłowych. Taka postawa jest bardzo budująca!

Siłownia a moda

Siłownia a moda

4 lata temu na siłowniach królowały ubrania Nike i Adidas, ale bardzo dużo widywałam również osób ubranych w kolekcje no-name. W międzyczasie jak grzyby po deszczu zaczęły wyrastać kolejne marki produkujące odzież przeznaczoną typowo na siłownię. Najpopularniejsze w tym momencie to chyba Gymshark, Gym Glamour (zobacz moją recenzję legginsów Gym Glamour High Waist), Gym Hero, Cardio Bunny i wiele, wiele innych. Z dużą dozą prawdopodobieństwa mogę powiedzieć, że w ubraniach tych firm chodzi 90% bywalczyń siłowni.

I nie zrozumcie mnie źle – nie widzę w tym nic złego! Te ciuchy są zazwyczaj świetnie uszyte, wygodne, komfortowe i przy okazji cieszą oko. A ja cieszę się, że producenci wychodzą naprzeciw oczekiwaniom klientów i odpowiadają na ich potrzeby. Także nic tylko kupować!

Siłownia a ćwiczenia

W tym akapicie muszę poruszyć dwie kwestie.

Pierwsza to faktycznie ćwiczenia, które są wykonywane. Niemalże na każdym treningu widzę bowiem jakieś nowe wygibasy przy wyciągach czy suwnicach, które mają niby aktywować aktony mięśni, o których się fizjologom nie śniło. Przy tym wszystkim ludzie totalnie zapominają o podstawowych bojach, ćwiczeniach wielostawowych, które powinny być absolutną podstawą treningu siłowego. I zamiast klasycznych martwych ciągów mamy dziwne twory typu martwe ciągi przy wyciągu stojąc na jednej nodze z gumami zaczepionymi na rękach. Oczywiście jest to tylko przykład, który na szczęście wymyśliłam i mam nadzieję, że nie będzie mi dane nigdy czegoś takiego zobaczyć.

O zaletach wykonywania ćwiczeń wielostawowych i funkcjonalnych na pewno napiszę jeszcze osobny post. Ale niech koronnym argumentem dla wszystkich testujących te „nowinki” będzie to, że Arnold robił przysiady, MC, OHP, wyciskanie na ławce. Pamiętajcie, że siłownia to nie cyrk i tutaj nie liczy się to, kto wykona lepszą sztuczkę.

Siłownia - ćwiczenia funkcjonalne

Drugim aspektem wiążącym się z tym akapitem jest… brak ćwiczeń! Przeglądając gdzieś w ciągu tych 4 lat YouTube natykałam się na filmiki w stylu „typy ludzi na siłowni”. To wszystko było śmieszne, dopóki oglądałam to na ekranie. Później zaczęłam spotykać tych ludzi w realu. Niestety, ale widzę, że jest całkiem sporo osób, które przychodzą tylko po to, żeby zrobić sobie zdjęcia z hantlami czy swiss-ball. Gdybym nie zobaczyła tego na własne oczy, pewnie nie uwierzyłabym w takie opowieści, ale wierzcie mi – to się dzieje naprawdę.

Trenerzy na siłowni

Żeby zakończyć miło ten wpis, wspomnę jeszcze o trenerach na siłowni. Faktem jest, że zmieniłam sieć i zamiast do Jatomi, chodzę teraz do McFit, ale myślę, że są to też zmiany globalne. Mianowicie widzę, że trenerzy zaczynają starać się znacznie bardziej, zwracają uwagę na poprawność wykonywanych ćwiczeń, dają wskazówki. Mówię tutaj oczywiście o treningach personalnych. Za „starych” czasów niestety zazwyczaj rola trenera kończyła się na staniu gdzieś w pobliżu podopiecznego i obserwowaniu otoczenia. Teraz widuję naprawdę wielu trenerów personalnych, którzy zwracają uwagę nawet na detale. Trochę przykrym jest fakt, że kobiety-trenerki mocno pod tym względem odstają od mężczyzn, ale mam nadzieję, że i to ulegnie zmianie.

Nie umknął mojej uwadze również fakt, że trenerzy zatrudnieni przez siłownię podchodzą do ćwiczących, pytają, czy nie potrzebują pomocy itd. To również jest ogromna zmiana na plus i miły dodatek do treningu 😉

Jestem ciekawa, czy Wy również zauważacie zmiany, które zaszły na przestrzeni ostatnich kilku lat na siłowniach. Dajcie koniecznie znać w komentarzach!

Obserwuj mnie na:
error