Kilka lat temu, kiedy prowadziłam bloga regularnie, podsumowania i ulubieńcy miesięczni cieszyli się największą popularnością zaraz po fototygodniach. Postanowiłam wrócić do tej tradycji i zebrać te wszystkie informacje w jednym wpisie. Zapraszam więc na podsumowanie i ulubieńców czerwca!

Podsumowanie czerwca

Blogowe podsumowanie czerwca

Podsumowanie czerwca zacznę od spraw blogowych. Gdyby bowiem nie to, co zadziało się w tej sferze, nie byłoby i tego wpisu.

Mimo, że na bloga wracałam już wielokrotnie (zobacz wpisy: Powrót do dobrych nawyków, Wracam do gry!, Back on track i …po raz ostatni), nie udawało mi się utrzymać tego zapału długo. Za każdym razem łapałam się na tym, że tylko mi się wydawało, że zorganizowałam swoje życie na tyle, że jest w nim miejsce na poświęcenie kilkunastu godzin tygodniowo na bloga. W dodatku blogowanie nie wygląda już tak, jak wyglądało wtedy, kiedy mogłam nazywać się blogerką. Nie wystarczy już bowiem pisać. Trzeba analizować, optymalizować, zaprzyjaźnić się z SEO, SEM, SERP, a przy tym wszystkim wciąż tworzyć przyjazny dla odbiorcy content, który będzie chciał czytać. Brzmi trochę jak mission impossible, ale mam nadzieję, że uda mi się sprostać temu wyzwaniu.

Żeby mój zapał szybko nie ostygł, poczyniłam dwa kroki. Po pierwsze, sporządziłam tygodniowy i miesięczny plan działania, a wszystkie pomysły na wpisy od razu spisuję. Po drugie, przeniosłam bloga na inną platformę na własnym serwerze. Jako że łączyło się to z pewnym kosztem, mam nadzieję, że zadziała tutaj ten sam mechanizm, co po zakupie karnetu na siłownię. Skoro już podpisałam umowę i muszę płacić – to muszę też na nią chodzić. Nie mogę pozwolić, żeby były to pieniądze wyrzucone w błoto.

Jak szybko schudnąć?

W czerwcu na blogu pojawiły się 4 wpisy:

Jako że nie jest to ilość, której analiza pozwoli mi na jednoznaczne stwierdzenie, o czym chcielibyście czytać, napiszcie proszę w komentarzach, czy są tematy, które Was interesują.

Podsumowanie czerwca – treningi

Trening siłowy FBW Sakera dla kobiet

Jeśli chodzi o treningi, to czerwiec był trzecim i chyba już ostatnim miesiącem, w którym trenowałam z FBW Sakera. Kwestia progresu siłowego kształtuje się następująco:

Martwy ciąg: 5x70kg -> 5x80kg
ATG squat: 5×47,5kg ->5x50kg
Wyciskanie sztangi na ławce płaskiej: 5x45kg -> 5×47,5kg
Wiosłowanie sztangą w opadzie: 5x45kg -> 5x55kg
Wyciskanie żołnierskie: 5x25kg -> 5x 27,5kg
Podciąganie: 5x kontrolowane opuszczanie -> 4x podciąganie chwytem neutralnym
Przysiad bułgarski: 8x36kg -> 8x44kg
Odwodzenie nóg na maszynie: 8x100kg -> 10x105kg
Hip thrust: 8x75kg -> 8x90kg
Allahy: 8x75kg -> 8x80kg
Wspięcia na palce stojąc na maszynie: 10x65kg -> 10x80kg

Jest to porównanie treningów z początku miesiąca do tych z końca. Jeśli chcecie zobaczyć, jak wyniki siłowe kształtowały się od początku treningów, zajrzyjcie do wpisu FBW Sakera – opinia, efekty.

W większości ćwiczeń jestem bardzo zadowolona z postępów. W martwym ciągu, hip thrustach i chyba również wyciskaniu sztangi na ławce udało mi się pobić moje życiówki. I mówię tutaj o życiówkach, które miałam w okresie regularnych, wieloletnich treningów siłowych. Tym bardziej jest to dla mnie coś niezwykłego.

Nie jestem natomiast zadowolona z przysiadów. Nie wiem do końca, czy to kwestia jakichś podświadomych ograniczeń w mojej głowie, czy po prostu fizycznych możliwości, ale te 50kg jest dla mnie nie do przejścia od kilku treningów. Aczkolwiek na pewno nie dam temu ćwiczeniu spokoju i będę próbować nadal pójść chociaż o te 2,5 kg dalej. Jeśli macie jakieś rady, które mogłabym przetestować, będę wdzięczna za zostawienie ich w komentarzach.

Dieta w czerwcu – ketoza!

W czerwcu tak naprawdę dopiero rozkręciłam się z ketozą (zobacz: Co to jest ketoza?). Usystematyzowałam sobie posiłki, zorganizowałam przygotowywanie lunchboxów do pracy i nauczyłam się jeść zgodnie z zasadami keto również w awaryjnych sytuacjach.

Ketoza - jedzenie na mieście

Zaczęłam również testować przepisy na ketozamienniki tradycyjnych potraw, m.in. tartę z rabarbarem i ciasto z rabarbarem i truskawkami. Po tych eksperymentach stwierdziłam jednak, że takie rzeczy są dobre jedynie na specjalne okazje. Od kiedy jestem bowiem w ketozie, nie mam ochoty na ciasta, słodycze, pieczywo, makarony, owoce, ryże, kasze itd. Ciągnie mnie jedynie do mięsa, bekonu, serów i ryb.

Co jeść w ketozie

Jeśli chodzi o wagę, to w czerwcu ubyło mnie 2,5kg. Tym samym brakuje mi już tylko 8-10kg do wagi, w której czułam się najlepiej. A to oznacza, że już ponad połowa drogi za mną! Trzymajcie proszę kciuki za drugie pół.

Ulubieńcy czerwca

Zacznę od ulubionych legginsów. W czerwcu zakochałam się bowiem w legginsach High Waist od Gym Glamour i tym samym mam ich już 3 pary. Wkrótce planuję wpis z ich recenzją, bo wiem, że nie jest łatwo obecnie zdecydować się na zakup odzieży sportowej. Szczególnie, że kolejne marki ją oferujące wyrastają jak grzyby po deszczu.

Legginsy Gym Glamour High Waist
Który kolor podoba Wam się najbardziej?

Kolejnym ulubieńcem jest książka Tess Gerritsen pt. „Chirurg”, stanowiąca pierwszą część serii. Została mi polecona przez koleżankę w pracy. Mimo, że na czytanie mam naprawdę niewiele czasu, musiałam go trochę rozciągnąć, bo powieść wciąga od pierwszej strony. Książka jest dostępna w Legimi, więc jeśli z niego korzystacie, to z łatwością ją znajdziecie.

Ulubieńcy czerwca Tess Gerritsen

Nie mogę również zapomnieć o ulubionym filmie. W połowie czerwca byłam w kinie na „Aladynie” i czułam się, jak gdybym znowu miała 8 lat. Muzyka była niesamowita, a „Arabska noc” brzmiała prawie tak jak kiedyś. Teraz nie mogę doczekać się remake’u „Króla lwa”, który od samego początku jest moją ulubioną animacją i znam na pamięć wszystkie kwestie. Jako czteroletnia dziewczynka byłam na nim w kinie z tatą i już mu zapowiedziałam, że na tę wersję też idziemy razem.

Film Aladyn 2019

Pora na kosmetycznych ulubieńców, którymi są produkty Marrakesh. Rozpisywałam się o nich w tym wpisie, więc nie będę tutaj powtarzać moich zachwytów. W skrócie powiem tylko, że głównie składy i zapach są tym, co sprawiło, że zostanę z nimi na dłużej.

Kosmetyki do włosów Marrakesh

Ufff! Planując ten wpis nie przewidziałam, że będzie on taki długi. Mam jednak nadzieję, że udało Wam się dobrnąć do końca 🙂
Napiszcie koniecznie, jak Wam minął czerwiec! Czekam również na wskazówki co do przysiadów, na pewno wszystkie wypróbuję.

Obserwuj mnie na:
error