Witam Was w tę świąteczną niedzielę 🙂 Jak spędzacie Wielkanoc? My odwiedziliśmy rodziców, babcie i właśnie wracamy do domu. Po tych wszystkich przygotowaniach i posiedzeniach przy stole nie mogę już patrzeć na jedzenie – mimo tego, że tak właściwie nie zjadłam dużo. Bazowałam na jajkach, łososiu i flakach, które uwielbiam. Aczkolwiek wpadło też kilka kawałków ciasta i parę sztuk czekoladowych jajeczek 😉

Dzisiejsze fotomenu jest stosunkowo duotematyczne 😉
W lewej kolumnie ostatnio moje ulubione posiłki do pracy – tortille. Szybkie, smaczne, zajmują mało miejsca i są dobre zarówno na ciepło, jak i na zimno. Na górze wersja z duszonymi: łososiem, tofu, szpinakiem i mascarpone, na dole chrupiący łosoś, sałata, pomidor i papryka.
Prawa kolumna to część wielkanocnego menu: jajka faszerowane łososiem z kawiorem (przepis), tatar z łososia (przepis) i ostatnio chyba najpopularniejsze ciasto – leśny mech. Plus desery powstałe z jego resztek.

Pozostając w temace jedzenia – tarta cytrynowa w wersji fit. Zniknęła w 2 dni 😉

Według mnie Wielkanoc bez rzeżuchy nie istnieje. Niestety, moja mama jest innego zdania, dlatego musiałam ją zasiać sama. W lidlowej szklarni wybujała do wersji jak na zdjęciu w ciągu zaledwie dwóch dni!

Na koniec jedzeniowych klimatów – muesli bez cukru – Sante Lo. Kupione w biedronce za 4,99 zł, co jak na ten produkt jest niezwykle niską ceną.

Kolejny zakup z tego tygodnia – drugi zestaw gumek a la invisibobble i „oddychający” lakier Wibo. W kolorze nude (jaśniejszy niż na zdjęciu), którego brakowało w mojej kolekcji 😉

Pogoda w tym tygodniu zaskakiwała. W ciągu jednego dnia potrafiły przewinąć się wszystkie pory roku. Na zdjęciu obok zima ze śniegiem (a pojawiał się i grad!)…

…a tutaj jesienna ulewa. Słońca niestety nie udało mi się załapać. W tym roku idealnie sprawdza się powiedzenie o kwietniu-pletniu 😉

Jak widać, ptaszkom pogoda nie przeszkadza i napotkana wczoraj wrona mimo wszystko postanowiła jednak budować gniazdo 😛

Zaczynam wkręcać się w zdobienie paznokci. Brakuje mi co prawda kilku narzędzi (i trochę talentu :P), ale tę lukę da się szybko wypełnić 😉

Nowe legginsy! <3 Ten model podobał mi się od dawna, ale dopiero kilka dni temu zdecydowałam się go zamówić. Choć byłam pełna obaw, czy materiał nie będzie prześwitywał, na szczęście nic takiego się nie dzieje.

I na koniec wydruk z wagi Tanita z analizą składu ciała. Byłam bardzo pozytywnie zaskoczona poziomem tłuszczu (podejrzewałam, że mam go ok. 24-25%) jak i moim wiekiem metabolicznym. Zostałam odmłodzona o jakieś 10,5 roku 😀

Obserwuj mnie na:
error