Witajcie! 🙂 Jak minął Wam ten tydzień? Ja wciąż żyję czwartkowym treningiem Fight Club. Tak, jak zawsze byłam nastawiona bardzo „anty” do wszelkich treningów grupowych/fitnessowych, tak teraz jestem absolutnie zauroczona tą formą zajęć. Być może dlatego, że z moim dotychczasowym wyobrażeniem fitnessu (z machaniem nóżkami i rączkami w rytm muzyki i skakaniem po stepach) mają tyle wspólnego, co ja 😉 Nie wiem, czy w każdym Pure Jatomi Fitness te zajęcia wyglądają identycznie, ale w szczecińskiej Kaskadzie (z racji osoby trenera) połowa zajęć to elementy muay thai (10-15 minut na początku i na końcu treningu), a reszta to ćwiczenia o wysokiej intensywności rozłożone na interwałach z użyciem sprzętu – skakanki, sztangi, kettlebells, piłki lekarskie, core bagi itd.
Ech, chyba za bardzo się rozpisałam 😉 Ale fakt jest taki, że przez ostatnie dni ciągle chodzą mi te zajęcia po głowie i nie mogę doczekać się kolejnych, a mój narzeczony śmieje się, że niedługo zapiszę się do Berserkers Team 😛

No dobra. Po tym przydługim wstępie zapraszam na zdjęcia! 🙂
PS Jeśli chcielibyście poczytać coś więcej o Fight Club, to z miłą chęcią poświęcę mu osobnego posta 😉

Zaczynamy jak zwykle od Fotomenu, choć tak właściwie jest to zbyt szumna nazwa dla jednego zdjęcia 😉
Kiedy lodówka zaczęła świecić pustkami, a ja nie mogłam znaleźć czasu na zakupy, uratował mnie budyń lniany z gorzką czekoladą i mrożonymi malinami.
Przepis znajdziecie tutaj. Ja zmodyfikowałam go tym razem o tyle, że nie dodałam płatków.

Jestę Shrekię 😉 Pierwsze podejście do spiruliny zaowocowało sporym jej przedawkowaniem. Oprócz twarzy skorzystała więc również szyja i dekolt.

Wróciłam do stosowania oleju rycynowego na rzęsy. Ze wszystkich specyfików, których dotychczas próbowałam, sprawdza się on u mnie najlepiej.
Pisałam o nim szerzej tutaj.

Nie mogłam nie skorzystać z promocji 2+1 za grosz w Super Pharm. W mojej kolekcji zdecydowanie brakowało lakieru z pieprzem (środkowy) i choć wolałabym ciut jaśniejszy kolor, to i tak jestem zadowolona.
Po bokach nawierzchniowe lakiery z „polka dots” – niebiesko-biały i czerwono-biały.

Tak niebieskości prezentują się na paznokciach. Niestety, druga ręka po wczorajszym całodziennym sprzątaniu nie wygląda już tak dobrze…

Zawsze marzyłam o ziołowym parapecie i w końcu go mam! 🙂 Póki co uprawiam pietruszkę, rozmaryn, kolendrę i bazylię, ale to na pewno nie koniec. Brakuje mi jeszcze przede wszystkim mięty i szczypiorku, ale i na tym się nie skończy 😉

Mój biały storczyk zwariował. Nie dość, że kwitnie jak szalony, to w dodatku z pędu kwiatowego i głównej łodygi wyrastają mu nowe rośliny!

Drugi, zwany Orchisiem, niestety trochę zmarniał (widocznie keramzyt nie służy wszystkim storczykom), ale mimo to z ususzonego pędu również wypuszcza liście 😉


Życzę Wam udanej niedzieli, a sama zmykam poprzerzucać trochę żelastwa 🙂

Obserwuj mnie na:
error

17 komentarzy

  1. mój storczyk zaliczył kolejny upadek z parapetu. zastanawiam się, ile jeszcze wytrzyma…

  2. Storczyk ma za ciepło i dlatego, poczekaj aż mały wypuści 3-4 korzenie i będziesz miała kolejną roślinkę 🙂

  3. Widzisz, a ja, rolnik, z ziołami wymyśliłam sobie uprawę współrzędną, bo niby tak pięknie rosną, wzajemnie się wspomagając i efekt jest taki: rukolę powoli trafia szlag, rozmaryn jest pierdołowaty, szałwia nawet sobie radzi. Bazylia, cząber i tymianek za to również nieźle przędą. Natomiast uprawiana samodzielnie sałata rozrosła się tak, że mam obecnie 5 doniczek na 50 cm i 60 cm, i wciąż mało w rozsadzie. Wszystkiego się trzeba nauczyć, szkoda, że parapetów brak 🙂

  4. Nebeskaa Natalia Reply

    Taaaaaaaaaki piękny z Ciebie Shrek! 😀 Nie mogę się doczekać 16 maja 😀

  5. O jak dobrze że przypomniałaś mi o hodowli ziółek w tym roku:) No i olejku . Mam zapisane ale ostatnio gdzieś czasu brak na uporządkowanie tego wszystkiego:)

  6. Ooo, dzięki za info o tym cieple! 🙂 Bałam się, że go przelewam.

    Ale piszesz o tym fioletowym, tak? Z drugiego zdjęcia? 🙂

  7. Uprawa współrzędna, mówisz? 😛
    Kurczę, sałatę też muszę zasiać! Czy to już za późno?

  8. No widzisz, Kochana – dobrze, że ja też o tym napisałam, masz przypominajkę i dodatkową motywację 🙂

Write A Comment