Już jutro pierwszy dzień kalendarzowej wiosny! Nie znam nikogo, kto nie lubiłby 21 marca. Przez kilka ładnych lat był to dla mnie również początek sezonu biegowego. Teraz, kiedy (od 2 lat!) biegam również zimą, ta data straciła dla mnie to znaczenie.
W czasach szkolnych 21 marca był synonimem dnia wagarowicza i choć sama „świętowałam” ten dzień tylko raz (i to już w 3. klasie liceum ;)), miło wspominam organizowane w tym czasie przez nauczycieli rozrywki – dzień sportu, przygotowywanie dekoracji do klasy, ogniska, grille czy piesze rajdy.

Teraz, kiedy od kilku lat nie chodzę już do szkoły i tylko ode mnie zależy, jak spędzę ten dzień, mogę wykazać się moim mini-talentem organizatorskim i wziąć sprawy w swoje ręce 😉 Na jutrzejszy* dzień zaplanowałam grilla ze znajomymi – bo z grillem właśnie kojarzą mi się wiosna i lato. Pogoda na tyle nas ostatnio rozpieszcza, że żal byłoby z niej nie skorzystać. Będzie zdrowo, smacznie i aktywnie!
Być może ten wpis zainspiruje również Was do przywitania wiosny poza domem 🙂

Dania główne

W grillowym menu nie może zabraknąć karkówki. Moja ulubiona wersja, jeszcze z czasów gimnazjum, to „karkówka po wiedźmińsku” (szalałam wtedy za wiedźmińską sagą, więc kiedy w jednym z magazynów mamy znalazłam ten przepis, męczyłam ją, żeby przygotowała mięso według tejże receptury ;)) – marynowana w czosnku (na 0,5 kilograma mięsa ok. 6-8 ząbków), cebuli (jedna duża), ostrej (1,5 łyżeczki) i słodkiej papryce (wedle uznania, ja daję jej sporo dla nadania koloru), miodzie (2-3 łyżki) i oleju. Pokrojone mięso obtaczamy dokładnie w przyprawach wymieszanych z olejem i wkładamy na noc do lodówki.

Kolejna pozycja to szaszłyki z kurczakiem – klasyk. Ja najbardziej lubię pierś z kurczaka moczoną przez kilka godzin (2-3) w mleku kokosowym z curry. Do tego cebulka, papryka, cukinia i jestem w niebie!

Ostatnie z dań głównych to coś pomiędzy cevapcici a adana kebab z mięsa indyczego. To mój autorski pomysł (choć nie zdziwiłabym się, gdyby ktoś wpadł na niego już wcześniej), który wcielę w życie jutro po raz pierwszy. Dlatego też nie podaję przepisu, bo zwyczajnie nie wiem, jakie ilości czego będę musiała dodać, żeby wszystko miało wygląd i smak. Aczkolwiek jak już wyjdzie – na pewno przepis znajdzie się na blogu 🙂

Słodkości

Motywem przewodnim deserów jest cytryna – będzie więc tarta cytrynowa, na którą przepis znalazłam w książce „Cukiernia Lidla” Pawła Małeckiego i słodkie nachos z kremem lemon curd (pisałam już, że go uwielbiam? ;)). Wszystko to oczywiście w zdrowych wersjach: z mąki kukurydzianej, ryżowej (nadadzą chrupkości ciastu i nachosom) i żytniej zamiast pszennej oraz ze stewią i miodem zamiast cukru.

…zakwitły bzy!

No dobra, bzy może jeszcze nie kwitną, ale krokusy i owszem. Cały Park Żeromskiego i Jasne Błonia są fioletowo-żółte dzięki tym maluchom 🙂
Bez (i limonkę) znajdziecie za to w nowej wersji smakowej Somersby – Elderflower&Lime. I to jest „czynnik X”, który zainspirował mnie do zaaranżowania spotkania przy grillu. Ponieważ sama praktycznie nie piję alkoholu, kiedy moi znajomi dowiedzieli się o przesyłce od Lorda Somersby, którą otrzymałam w ubiegłym tygodniu, od razu znalazło się kilkoro chętnych do degustacji 😉 Upiekę więc dwie pieczenie przy jednym ogniu – rozdam puszki i butelki smakoszom, a przy okazji poznam ich ze sobą jeszcze przed weselem. Takie luźne spotkanie na pewno lepiej przełamie lody niż (przynajmniej początkowo) oficjalne przyjęcie 😉

Aktywność!

Nie byłabym sobą, gdybym poprzestała na jedzeniu. Żeby nie przestraszyć chłopaków (bo „moje” dziewczyny są fit! :)), nie zamierzam proponować im crossfitu ani zapoznawać z kettlem. Będą za to taśmy thera band i zabawka z dzieciństwa, o której przypomniało się mi i mojej M. ostatnio w pracy – guma do skakania! Jako dzieciak potrafiłam spędzać każdego dnia kilka ładnych godzin na podwórku skacząc „w gumę” (i grając w koszykówkę ;)), teraz chcemy sobie przypomnieć tę zabawę.

Jestem ciekawa, jak Wy planujecie spędzić pierwszy dzień wiosny. Będzie zdrowo i aktywnie? 🙂

#Somersby #ElderflowerLime 

__________
* Pod warunkiem, że atakujące mnie bakterie i/lub wirusy w końcu dokonają odwrotu…
** Wpis jest elementem współpracy z marką Somersby i jest przeznaczony wyłącznie dla osób pełnoletnich.

Obserwuj mnie na:
error

17 komentarzy

  1. Nebeskaa Natalia Reply

    rano nauka i praca, potem przychodzą do mnie znajomi na kawę, a potem ja ruszam do przyjaciółki na urodzinowego grilla na przedmieścia 😀 o ile grill będzie zdrowy, bo wiadomo, mięsko i warzywka, tak pewne dodatki z procentami mniej 😀 ale kiedy szaleć jak nie teraz 😀 pijam alkohol niezwykle rzadko, więc te kilka razy do roku nie zaszkodzą 😉 a jeżeli chodzi o aktywność to będzie rest, bo mam za sobą dość aktywny tydzień 🙂 odpoczywam też od zadań maturalnych, bo już po prostu muszę od nich odpocząć choć na jeden, dwa dni 😉

  2. Nie miałam okazji próbować Somersby, ale jedyne piwa jakie lubię to właśnie te w słodkiej wersji 🙂 U mnie? Pierwszy dzień wiosny to na pewno odpoczynek i ładowanie akumulatorów przed niedzielnym startem.

    Baw się dobrze Maggie!

  3. No to widzę, że będzie aktywnie! 😉 Miłej zabawy, Kochana! :* Odpocznij, naładuj baterie i obudź się jutro z nową energią 🙂

  4. Punkt 17, zapraszamy! 😉 Mam nadzieję, że wraz z przybyciem Lorda pogoda się poprawi 🙂

  5. Grillowany chleb? Pierwsze słyszę 😉 Po prostu kładziesz kromkę chleba czy jakoś ją wcześniej przygotowujesz? 🙂

  6. Spróbuj koniecznie! Ja wczoraj wzięłam łyka i jest naprawdę dobre. Trochę jak szampan, ale nie takie mdłe 🙂

    Trzymam kciuki za niedzielę! :*

  7. Ojej, współczuję… Mnie teraz męczy "odprzeziębieniowy" katar, nie przeżyłabym chyba, gdyby miało się mnie to trzymać przez 3 miesiące 😉 Więc łagodnego pylenia życzę 🙂

  8. To ja poproszę adres i godzinę o której mam się zjawić:D

    A tak serio,masz dryg organizatorki co już nie pierwszy raz widzę. Wcześniej przy przyjęciach rodzinnych też chyba wiele pomagałaś? Podoba mi się to:)

    I oczywiście udanej zabawy:)

  9. Wakacje – o tak! <3 Niestety wczoraj pogoda w Szczecinie nie dopisała, ale z grilla nie rezygnujemy, będzie innego dnia 😉

  10. Adres znasz, Kochana. Wpadaj do mnie, a na miejsce dotrzemy razem 😀 Deszcz nam trochę przeszkodził, ale w środę/czwartek robimy drugie podejście 🙂

    Szczerze, to niewiele 😉 Zazwyczaj robiłam tylko za kelnerkę, zaparzaczkę herbaty i układaczkę talerzy i sztućców na stole 😛

    Dziękuję za komplement 🙂 I wpadaj w środę, to impreza na pewno się uda 😉

Write A Comment