Aby wynagrodzić sobie trudy choroby i paskudną pogodę pierwszego dnia wiosny, postanowiłam zrobić coś, do czego zabierałam się od dawna – sajgonki! To zdecydowanie moje ulubione „chińskie” danie i kryterium, dzięki któremu stwierdzam, czy daną dalekowschodnią restaurację jeszcze odwiedzę, czy już niekoniecznie 😉

Mój pomysł stworzenia sajgonek ewoluował w miarę czasu, a że pierwsze kroki (czyt.: zakup papieru ryżowo-tapiokowego) poczyniłam jakieś 2 miesiące temu, to wersji ich stworzenia było, delikatnie mówiąc, naprawdę sporo 😉 I tak od klasycznych, smażonych na oleju i tradycyjnie wypełnionych rollsów przez wersję wegetariańską, powstały pieczone sajgonki z łososiem i warzywami.
Dodam jeszcze, że nie miałam w planach publikacji tego przepisu, ale uległam Waszym prośbom. Tak więc z góry przepraszam za jakość zdjęć i brak foty finalnego produktu 😉 Być może uda mi się coś cyknąć, kiedy następnym razem je przygotuję i podmienię bądź dodam zdjęcia.

Składniki

  • papier ryżowy (u mnie 12 małych arkuszy),
  • 100 g filetu z łososia,
  • 2 marchewki,
  • pół pora,
  • 50 g makaronu sojowego,
  • 15 g suszonych grzybów mun,
  • łyżka oleju kokosowego,
  • łyżka oleju o płynnej konsystencji – rzepakowy, sezamowy, ryżowy,
  • sos sojowy.

Przygotowanie

Grzyby mun moczyłam przez 20 minut we wrzątku. W drugim naczyniu zalałam wrzątkiem również makaron sojowy.
W międzyczasie na oleju kokosowym zeszkliłam pokrojonego w kostkę pora, dodałam kawałki łososia i chwilę jeszcze podsmażałam. Dorzuciłam pokrojoną w drobne słupki marchewkę, zalałam wodą, łyżeczką sosu sojowego i dusiłam do miękkości.
Odcedziłam makaron i ugotowałam grzyby (ok. 15 minut), które następnie pokroiłam w paseczki. Dodałam wymienione składniki do warzyw i łososia i mieszałam na wolnym ogniu do ich połączenia się.

Kiedy farsz wystygł, zabrałam się za zwijanie rollsów. Każdy płatek papieru ryżowo-tapiokowego moczyłam przez kilka sekund w zimnej wodzie, układałam go na ręczniku papierowym i nakładałam łyżkę farszu u dołu krążka. Następnie zawijałam dół papieru, aby przykryć farsz, zaginałam boki do środka i rollowałam resztę. Być może kiepsko to wytłumaczyłam, ale na opakowaniu każdego papieru ryżowego znajdziecie ładne obrazkowe instrukcje. Jeśli ja dałam radę to ogarnąć – Wam też się uda 😉

Zwinięte rollsy umieściłam na blasze wyłożonej matą do pieczenia, posmarowałam olejem i umieściłam na 20 minut  w piekarniku rozgrzanym do 200 stopni Celsjusza na grzanie góra-dół. Na kolejne pięć włączyłam termoobieg, aby skórka byłą bardziej chrupiąca.
Et voila! Sajgonki gotowe 🙂 Smakowały najlepiej z sosem sojowym, ale nie pogardziłabym też słodkim sosem chilli i z nim podam je następnym razem.

Jaka jest Wasza ulubiona potrawa kuchni dalekowschodniej? 🙂

Obserwuj mnie na:
error

6 komentarzy

  1. Nebeskaa Natalia Reply

    jadłam kiedyś sajgonki i mi bardzo smakowały 😉 kiedy robisz następnym razem? to wpadnę 😀

  2. Paweł Pietrucha Reply

    gołąbki to smak dzieciństwa 🙂 ale jak gołąbki to tylko z sosem pomidorowym albo chilli develeya:)!

Write A Comment