Ten tydzień w końcu przyniósł trochę spokoju. Miałam czas na wszystko – dom, pracę, siłownię, małe przyjemności, nawet na bloga – choć i tak nie poświęciłam mu tyle czasu, ile bym chciała. Aczkolwiek mam nadzieję, że kiedy wypełnię wszystkie zadania z mojej dzisiejszej to-do-list, uda mi się napisać jakieś 2 zapasowe posty 🙂

A tymczasem – zapraszam do oglądania zdjęć! 🙂

Dzisiejsze fotomenu to prawie wyłącznie śniadania.
1. Omlet marchewkowy z masłem orzechowym i 100% owoców: truskawka.
2. Czekoladowy omlet marchewkowy z kremem z białej czekolady i jogurtu z dodatkiem suszonych truskawek i 100% owoców: pomarańcza.
3. Zapiekane owsianko-serniczki z truskawkami.
4. Obiad – tradycyjne placki ziemniaczane z sosem czosnkowym.

Pozostając w temacie jedzenia – w końcu mam książkę „Cukiernia Lidla”! Uwielbiam słodkości, dlatego nie mogę się już doczekać, żeby odkrywać fit wersje zaprezentowanych tu przepisów 🙂

Produkty KFD Nutrition tak nam przypasowały, że zamówiliśmy sobie kolejne porcje Premium WPC 80. Dodatkowo mój narzeczony skusił się na kreatynę o smaku landrynkowym i shaker, na który go namówiłam 😉

Jeden z najlepszych zakupów ostatnich dni/tygodni/może nawet miesięcy: butelka Bobble! Już po pierwszym użyciu wiedziałam, że będziemy nierozłączne i tak też się stało 🙂
Krótka informacja dla tych, którzy o bobble bottle nie słyszeli: ta niebieska wypustka w środku butelki zawiera wkład filtrujący. Dzięki temu do butelki możemy nalać kranówki i pić ją bez obaw o spożycie metali ciężkich czy chloru, bowiem woda zostaje przefiltrowana w czasie picia. Sama butelka jest bardzo lekka, dzięki czemu idąc do pracy, na uczelnię czy na siłownię nie obciążam dodatkowo torebki, bo zabieram ją pustą, a napełniam dopiero na miejscu.

Skoro już przy zakupach jesteśmy, to trochę w tym tygodniu zaszalałam. Kolejną z „ofiar” są gumki a la invisibobble kupione w Rossmannie za całe 4,99 zł (za 3 sztuki!). Jak dla mnie rewelacja 😉
Nie niszczą włosów, trzymają się na miejscu i naprawdę fajnie wyglądają, dzięki czemu sprawdzają się zarówno w pracy, na treningu jak i do zabezpieczenia włosów w nocy.

Numer 3 to lakier w moim wymarzonym kolorze. W końcu udało mi się go znaleźć, a TŻ był na tyle kochany, że bez wahania zgodził się na zasilenie mojej kolekcji lakierów 😀

Ostatni zakup – rozświetlacz Wibo, który mimo krótkiego żywota zdążył już sobie wyrobić bardzo dobrą opinię. Ja również dołączam do tych wszystkich „ochających” i „achających” blogerek. Produkt jest naprawdę wart polecenia.

Pod koniec tygodnia otrzymałam przesyłkę od Lorda Somersby 😉 Ponieważ sama nie piję alkoholu (a przynajmniej nie bez większej okazji), wykorzystam moich znajomych do sprawdzenia nowego smaku – limonka i kwiat bzu.
W paczce znalazła się też saszetka, która bardzo przypadła mi do gustu. Zdecydowanie przyda się za parę miesięcy 😉

#Somersby #ElderflowerLime

Jeden z moich ulubionych gym-outfitów. Kolory się zgadzają 😉

Wyciągi! Okupuję je niemal na każdym treningu 😀 Wczoraj wyciąg górny pomógł mi w dobiciu tricepsa – tak, że dziś nie potrafię utrzymać ręki bez trzęsienia nią. Love it!

W poniedziałek panowie w pracy uraczyli wszystkie panie hiacyntami i ciasteczkami 😉 Po lewej zdjęcie poniedziałkowe, po prawej dzisiejsze. Chyba ma dobre warunki 😉

Żonkile, moje ulubione! 🙂 Wolę je nawet od tulipanów, są dla mnie zwiastunami wiosny i kojarzą mi się z domem, gdzie w tym okresie niemalże non stop stoją w wazonie.

Obserwuj mnie na:
error