Pora na ostatni post, w którym wrócę myślami do poprzedniego roku (i miesiąca) – ulubieńców grudnia. Podejrzewam, że niewielu z Was zaskoczę, bo ci, którzy śledzą moje poczynania na Facebooku i Instagramie pewnie podejrzewają, co znajdzie się w dzisiejszym poście.
Bez zbędnego przedłużania przejdźmy do kategorii.

Ulubione ćwiczenie

Korzystając z faktu, że w końcu sprowadziłam do Szczecina moją swiss ball, wykorzystuję ją mocno w codziennych treningach. Moje dwa ulubione ćwiczenia z grudnia to AB pike i wznosy z opadu.

Ulubiony trening

Stabilizacja! Core jest najważniejszym elementem naszego ciała, jeśli chodzi o jakikolwiek trening – czy to bieganie, czy trening siłowy, czy pilates – a także w codziennym życiu. To dzięki mięśniom „rdzenia” utrzymujemy prawidłową postawę w pionie czy podczas wykonywania ćwiczeń.
Od jakiegoś czasu jeden dzień treningowy w tygodniu poświęcam na tego typu ćwiczenia i wplatam je również w miarę możliwości do normalnych treningów.

Ulubiony produkt spożywczy

Cytrusy 🙂 Oprócz codziennego picia wody z cytryną, uległam też modzie na spożywanie grejpfrutów, a przy okazji wpadło też trochę pomarańczy, kilka mandarynek i limonek. Myślę, że m.in. dzięki temu udało mi się nie zachorować jeszcze tej zimy.

Ulubiona potrawa

Sylwestrowe też się liczą, prawda? 😉 W takim razie będzie to calzone i sushi. Pizze-pierogi robiłam sama, natomiast do robienia sushi „zmusiła” mnie przyjaciółka, która przyniosła na imprezę nie gotowe maki, ale zestaw „zrób to sam” 😉 Myślałam, że to o wiele trudniejsze, ale bez problemu podołałam zadaniu 🙂

Ulubiony kosmetyk

Z braku innych pomysłów na dobrze wyglądający podkład, po ponad półrocznej przerwie bez fluidów wróciłam do L’oreal True Match. O dziwo okazuje się, że to nie on zapychał moje pory i całkiem ładnie zgrywa się z cerą. Nie mówiąc już o kolorze, bo znalezienie tego odpowiedniego zajęło mi kilka lat, a to jak do tej pory jedyna marka, która posiada odcień pasujący do mojego bladego lica 😉

Ulubiony film

Przez połowę listopada zabieraliśmy się do tego, żeby w końcu wybrać się na „Dzień dobry, kocham cię”, aż w końcu przyszedł grudzień i nie było wyjścia 😉 Jak to zwykle w polskich komediach romantycznych bywa, fabuła jest bardzo przewidywalna, bez szalonych zwrotów akcji, ale teksty bohaterów zasługują na Oscara 😉 Szczególnie luckowe: „Będę jak Robert Lewandowski. Chcesz być moją Anną?” rozbawiło mnie do łez i nie ma tu ani cienia przesady. Chyba po raz pierwszy w kinie płakałam ze śmiechu. Także bardzo polecam na gorszy dzień 😉

Ulubiona piosenka

Jako że grudzień to Boże Narodzenie, podzielę się z Wami moją ulubioną kolędą z czasów dzieciństwa. Enjoy! 🙂

Jacy są Wasi zwycięzcy w tych kategoriach?

Obserwuj mnie na:
error

4 komentarze

  1. Musisz się koniecznie na niego wybrać, jeśli grają go w kinach 🙂 Warto, bo można się nieźle pośmiać 🙂

  2. O! To ćwiczenie na piłce też lubię, bo czuję jak mięśnie pracują 😀 A podkład z Loreal miałam kiedyś, jednak nie spełnił moich oczekiwań, wydawał mi się za rzadki i taki.. nijaki 😛

  3. Jak widać – dla każdego coś innego 🙂 Mi akurat konsystencja odpowiada jak najbardziej i podoba mi się to, że daje bardzo naturalny look 🙂

  4. Nebeskaa Natalia Reply

    u mnie też w grudniu królowały kolędy 😀 a tego filmu nie oglądałam, ale wiele osób mówi, że bardzo fajny 🙂

Write A Comment