Prawie połowa listopada za nami, czas najwyższy przedstawić Wam moich październikowych ulubieńców. W ubiegłym miesiącu działo się w moim życiu bardzo, bardzo, bardzo dużo. O części z tych rzeczy napisałam już na blogu, resztę zachowam dla siebie 🙂

Ulubiony trening

Przez większość październikowych dni nie miałam zbyt wiele czasu na treningi, życie uratowała mi tabata. Ulubione wersje to burpees, mountain climbers i jump squats.

Ulubione ćwiczenie

Ulubione i znienawidzone jednocześnie – burpee 🙂 Uwielbiam je za to, że angażuje całe ciało. W lżejszych treningach dodaję kilka burpeesów między poszczególnymi ćwiczeniami, co podnosi ich intensywność.

Ulubiona potrawa

Jaglanka we wszystkich wersjach. Uwielbiam płatki jaglane z jogurtem, siemieniem lnianym i owocami. Dodaję do nich też wedle uznania żurawinę, rodzynki, daktyle, sezam, suszoną morwę, migdały, orzechy… Co tylko mam pod ręką.

Ulubiony produkt spożywczy

Pieczony banan. Moje odkrycie ostatnich dni! W wieku kilkunastu lat mój wychowawca z gimnazjum pokazał mi sposób na grillowanie bananów, ale dopiero niedawno wpadłam na pomysł ich pieczenia. Są rewelacyjne smakowo i niezwykle proste w wykonaniu 🙂

Ulubiony kosmetyk

Tusz do rzęs Big & Beautiful LovelyDoll. Kupiłam od razu dwie sztuki w promocji w SuperPharm z polecenia mojej siostry i nie żałuję. Świetnie wydłuża i pogrubia rzęsy.

Ulubiony film

W październiku nie obejrzałam zbyt wielu filmów. Przypomniałam sobie za to dwie pierwsze części „Shreka”, które uwielbiam i właściwie znam na pamięć 😉

Ulubiona piosenka


„Bailando” Enrique Iglesiasa, Gente de Zony, Seana Paula i Descember Bueno – oczywiście w wersji angielskiej. Utwór doskonały na poprawę nastroju przy kiepskiej pogodzie. Co ciekawe, mój zachwyt nad „Bailando” podziela też mój narzeczony, co nieczęsto zdarza się przy utworach EI 😀

Jacy są Wasi ulubieńcy października?

Obserwuj mnie na:
error