Kolejny miesiąc za nami. Czuję, że go nie zmarnowałam pod żadnym względem. Wypoczęłam, zrelaksowałam się, odnalazłam swoją miłość (chodzi oczywiście o rowery ;)) i niemalże skończyłam pisać moją prace magisterską.
Wrzesień jest ostatnim miesiącem mojego „starego” życia, od października zmieni się wszytko. Także najbliższe tygodnie będą dość intensywne, czego nie mogę się już doczekać 🙂

Wracając jednak do sierpnia, zapraszam Was na jego podsumowanie.

Dla wielu z Was na pewno treningowo nie było rewelacyjnie*, za to ja jestem z siebie bardzo zadowolona, bo w końcu znalazłam mój złoty środek i czuję się z tym rewelacyjnie. Treningi były różnorodne z lekką przewagą siłowych ćwiczeń całego ciała. Po raz kolejny (i nie ostatni – zgadnijcie, co znajdzie się w ulubieńcach miesiąca? :D) powtórzę, że zakochałam się w rowerach i gdyby nie dyskomfort spowodowany siodełkiem, najchętniej bym z nich nie schodziła. W odstawkę poszło natomiast bieganie, do którego zamierzam wrócić we wrześniu. Żeby jednak sierpień nie był całkowicie niebiegowy, w ostatni czwartek miesiąca zrobiłam przed pracą piątkę i czuję się rozgrzeszona 😉
Poniżej screeny z Endomondo pokazujące moją aktywność.

Jeśli chodzi o odżywianie, to nie byłam aniołkiem, bo trafiło się kilka grilli, w czasie wycieczki rowerowej z narzeczonym zrobiliśmy ognisko, spróbowałam ciasta zrobionego przez moją siostrę, tortu urodzinowo-imieninowego mojej babci (a musicie wiedzieć, że robi ona najlepsze torty na świecie :)), ale mimo tego nie dopadły mnie wyrzuty sumienia. To jest ten balans, który każdy powinien znaleźć w swojej diecie. Nie czekam z wytęsknieniem na dzień, w którym mogę zjeść cheatmeala ani nie odpokutowuję kostki czekolady katując się przez kolejny tydzień wielogodzinnymi treningami. Zdrowie jest ważne, ale dla mnie równie ważne, o ile nie ważniejsze, są zdrowe relacje z bliskimi 🙂
Nowości, które wprowadziłam (choć to złe słowo, bo te zmiany wynikły naturalnie) do mojej diety, to jeszcze większe ograniczenie mięs na rzecz roślinnych i rybich źródeł białka. Jem też nieco mniej nabiału, a to z tego względu, że śniadaniowy miks twarogu z jogurtem i bananem zastąpił budyń lniany, który jest dla mnie idealnym rozpoczęciem chłodnego poranka 🙂

Jak Wam minął sierpień?

* Żeby nie było, że Was kokietuję, przypominam, że chodzenie się nie liczy. Zazwyczaj są to 2-3 km z i do pracy/sklepu, które nabijam w ramach akcji T-mobile i fundacji TVN Nie jesteś sam „Pomoc mierzona kilometrami”. Taki dystans pokonuje z pewnością codziennie każde z Was w podobnym celu.

Obserwuj mnie na:
error

22 komentarze

  1. mnie się sierpień również minął bardzo dobrze, zrelaksowałam się przed rozpoczęciem klasy maturalnej 😉
    uwielbiam Cię za zdrowe podejście do życia 🙂 masz świętą rację, najważniejszy jest ten balans, którego trzeba się nauczyć 🙂 ja na szczęście już osiągnęłam ten stan 😀

    • No to super 🙂 Mam nadzieję, że w maju będziesz równie zrelaksowana 😀
      Dziękuję! :* Mnie też się udało go osiągnąć, chociaż cały czas staram się przekonywać innych, że zdrowo nie znaczy niesmacznie ani drogo. Z babcią idzie mi ciężko, ale szwagierka chyba powoli łapie bakcyla 😉

    • "najważniejszy jest te balans" jak wszyscy się zgadzam , ale szczerze powiem nauka tego nie jest taka łatwa,
      Ja ciagle się ucze i sądze że zajmie mi to sporooo czasu, ale chęci mam i to wielkie , 🙂

    • Nasz miłość kwitnie coraz bardziej, już wcale nie jest taka mała 🙂 Musze sobie sprawić taki sprzęt, ale to chyba dopiero na wiosnę 🙁
      Dzięęęęki 😀

    • A nie byłoby lepiej ćwiczyć co drugi dzień? 🙂 Jeśli masz czas, to to jest lepsza opcja 🙂
      Również pozdrawiam! 🙂

    • 16 treningów to dużo? No chyba nie 🙂 Specjalnie zaczerniłam chodzenie, żeby nikt się tym nie sugerował 😉

  2. Budyń lniany? Chyba będę musiała to przetestować – nigdy wcześniej o nim nie słyszałam. Tym bardziej nie pomyślałabym, że to dobry pomysł na śniadanie. Przyznam, że bardzo podoba mi się Twój blog też od strony graficznej – wszystko jest tu tak pięknie dopracowane i doszlifowane. Gratulacje i na pewno jeszcze tutaj zajrzę 🙂

  3. Super blog, motywuje mnie 🙂 Ja na nowo swoją przygodę z dietą i z ćwiczeniami zaczęłam od września. Miałam dość długą przerwę. Ale nie żałuję, że do tego powróciłam, wręcz przeciwnie! Jestem z siebie bardzo zadowolona, że potrafiłam się zebrać 🙂
    Pozdrawiam

Write A Comment