Razem z pogodą zmieniły się moje upodobania żywieniowe. Poranki są już naprawdę chłodne, więc dla odmiany staram się jeść ciepłe śniadania, aby chociaż tak się rozgrzać. Moim ulubieńcem ostatnich dni jest budyń lniany. Wzorowany na puddingu chia, ale różniący się od niego w praktycznie wszystkich aspektach.

Podobnie jak w przypadku omletów, owsianki czy nieśmiertelnych kanapek, dodatki są tutaj absolutnie dowolne, dzięki czemu mimo tej samej bazy codziennie możemy jeść coś innego. Dlatego też budyń z siemienia lnianego tak przypadł mi do gustu i z utęsknieniem czekam cała noc na jego ponowne przyrządzenie 🙂
Przygotowanie zajmuje ok. 15 minut, ale potrawa robi się praktycznie sama – wystarczy tylko od czasu do czasu zamieszać.

Składniki

  • 2 łyżki siemienia lnianego,
  • 3 łyżki dowolnych płatków (najlepszy jest z żytnimi),
  • szklanka mleka,
  • pół szklanki wody.

Przygotowanie

Wszystkie składniki wrzucamy do garnka i zagotowujemy. Kiedy woda z mlekiem zaczną wrzeć, zmniejszamy gaz i gotujemy na wolnym ogniu, aż całość zyska konsystencję budyniu. Przelewamy budyń do  miseczki i dodajemy owoce, orzechy czy inne dodatki. Gotowe! 🙂

Moja rada: oprócz wymienionych wyżej składników, do garnka możemy wrzucić suszone owoce i wiórki kokosowe. Ja o wiele bardziej lubię je nasiąknięte niż wrzucone suche do ugotowanego już budyniu.
Można również dodać do gotowania kakao, cynamon czy wanilię, dzięki czemu całość lepiej przejdzie ich smakiem.

Jakie macie inne pomysły na ciepłe śniadania?

Obserwuj mnie na:
error

39 komentarzy

  1. jutro z rana muszę wykorzystać resztki domowego chlebka, ale za 2-3 dni ten budyń na pewno wyląduje na moim stole !

  2. Od studiów moim ulubionym śniadaniem jest najprostsza owiasnka : płatki gotowane z mlekiem. Bez żadnych dodatków. Jakoś nie lubię wrzucać do niej niczego prócz dużej ilości cynamonu. I płatki ryżowe na mleku. Ale jakoś ich ostatnio nie mogę nigdzie znaleźć w sklepach. Chociaż ostatnio to mnie głównie na jajka sadzone ochota trzyma. Jakieś dziwne te zachcianki mam xd

    • A ja płatki ryżowe widzę wszędzie, chyba nawet w Netto są. Aczkolwiek pewna nie jestem, bo już jakiś czas mnie tam nie było 🙂
      Każdy ma jakieś zachcianki 😀

  3. Anonimowy Reply

    ooo jadląm kiedyś coś z siemnienia lnianego jak miałam chory żąlodek, i źle mi sie kojarzy;p;p

    • Mi też często taki kleik robiły mama i babcia, ale na samej wodzie. I uwielbiałam go! 😀 Czasami dodawały malin czy jagód ze słoika, ale solo też był przepyszny <3

  4. już wiem czym mogę zastąpić owsiankę, którą zwykle jadam tylko we wakacje 😀 na zimę bedzie idealne żeby się rozgrzać przed ciężkim dniem w szkole 🙂 a o zbawiennym działaniu siemienia nie wspomnę, moje włosy będą wdzięczne !

    • A dlaczego tylko w wakacje? Owsianka jest dobra cały rok 🙂 No ale nie ukrywam, że budyń o wiele lepszy 😀
      Włosy, paznokcie, skóra, żołądek, jelita… Siemię ma mnóstwo minerałów, witamin i jest przebogate w kwasy Omega-3 🙂

  5. A miałam właśnie ostatnio pytać jak robisz ten budyń, znów czytasz w moich myślach 😀 Muszę koniecznie wypróbować 🙂 U mnie ostatnio owsianka z jajem albo płatki żytnie z jajem i wszystko z miodem, kakao i wiórkami, pychota! I jest ciepłe przez cały czas póki nie zjem 😉

    • Muszę czytać w Waszych myślach, żebyście Wy chcieli czytać bloga 😀
      Budyń tak samo jest ciepły, chociaż ja zbyt długo go nie jem 😀

  6. Ta zawiesina z samego siemienia(?) 😛 lnianego z mlekiem i z miodem jest najlepszym lekarstwem na kaszel i ból gardła ! 🙂 Smaki dzieciństwa, serio 😀

    • Ja akurat piłam taką miksturę robioną na wodzie 🙂 I to także mój smak dzieciństwa 😉

    • Niestety nie wiem. Musiałabym ich dotknąć żeby powiedzieć Ci ze stuprocentową pewnością. Mogę tylko napisać, że buty z wcześniejszej oferty według mnie absolutnie nie nadawały się do ćwiczeń.

  7. yyyy….jakoś to siemię lniane do mnie nie przemawia
    przegryzłam kiedyś ale nie wiem sama, jest wiele zdrowych kwestii które wzbudzają we mnie pewne odruchy wewnętrzne o których na forum nie chciałabym wspominać
    ale nie ukrywać, że mogłoby byś super gdyby nie te małe glutko ziarenka 😉

    • A jakie konkretnie kwestie? Jeśli nie chcesz pisać na forum, zapraszam na maila 🙂
      Ale te ziarenka są najlepsze! 😀

  8. Wprawdzie jest nowy post, ale może dotrze do Ciebie moje zapytanie 😉 Dodajesz do środka niezmielone siemię lniane, tak? A jak myślisz, jeśli dodam zmielone, to wszystko będzie miało nadal konsystencję budyniu? 😉 Tak w ogóle bardzo ciekawy (i zdrowy!) przepis, który muszę rzecz jasna wypróbować 😀

    • Ja czytam wszystkie komentarze i staram się odpowiadać na wszystkie pytania 😉
      Mielone siemię jest nawet lepsze, bo szybciej uzyskasz gęstą konsystencję. Mam nadzieję, że będzie Ci smakowało 🙂

  9. Anonimowy Reply

    Dzis zrobilam sobie budyn lniany wedlug Twojego przepisu, a tym samym pierwszy raz w zyciu jadlam siemie lniane. 😀 Jako ze lubie slodkie rzeczy to zmodyfikowalam lekko przepis i dodalam lyzeczke cukru (to chyba nie jest przestepstwo? :P).

    Teraz moze troche glupie pytanie: Jak dlugo po dacie waznosci mozna takie siemie lniane jesc?

    • Ja unikam cukru jak tylko mogę, ale jeśli Ty się tym czujesz ok – jedz 😉

      No nie powiem, że głupie nie jest 😀 Najlepiej wcale, a już tym bardziej jeśli było wcześniej otwarte.

  10. Anonimowy Reply

    Czy gdy dodam siemię zmielone,to budyń też się uda?

Write A Comment