Razem z pogodą zmieniły się moje upodobania żywieniowe. Poranki są już naprawdę chłodne, więc dla odmiany staram się jeść ciepłe śniadania, aby chociaż tak się rozgrzać. Moim ulubieńcem ostatnich dni jest budyń lniany. Wzorowany na puddingu chia, ale różniący się od niego w praktycznie wszystkich aspektach.

Podobnie jak w przypadku omletów, owsianki czy nieśmiertelnych kanapek, dodatki są tutaj absolutnie dowolne, dzięki czemu mimo tej samej bazy codziennie możemy jeść coś innego. Dlatego też budyń z siemienia lnianego tak przypadł mi do gustu i z utęsknieniem czekam cała noc na jego ponowne przyrządzenie 🙂
Przygotowanie zajmuje ok. 15 minut, ale potrawa robi się praktycznie sama – wystarczy tylko od czasu do czasu zamieszać.

Składniki

  • 2 łyżki siemienia lnianego,
  • 3 łyżki dowolnych płatków (najlepszy jest z żytnimi),
  • szklanka mleka,
  • pół szklanki wody.

Przygotowanie

Wszystkie składniki wrzucamy do garnka i zagotowujemy. Kiedy woda z mlekiem zaczną wrzeć, zmniejszamy gaz i gotujemy na wolnym ogniu, aż całość zyska konsystencję budyniu. Przelewamy budyń do  miseczki i dodajemy owoce, orzechy czy inne dodatki. Gotowe! 🙂

Moja rada: oprócz wymienionych wyżej składników, do garnka możemy wrzucić suszone owoce i wiórki kokosowe. Ja o wiele bardziej lubię je nasiąknięte niż wrzucone suche do ugotowanego już budyniu.
Można również dodać do gotowania kakao, cynamon czy wanilię, dzięki czemu całość lepiej przejdzie ich smakiem.

Jakie macie inne pomysły na ciepłe śniadania?

Obserwuj mnie na:
error