Czas na pierwszego merytorycznego posta serii „Kosmetyki z kuchni”. Pod wpisem zapowiadającym pojawiła się propozycja, abym posty o kuchennych kosmetykach publikowała w konkretny dzień tygodnia, więc od dzisiaj co wtorek możecie się spodziewać kolejnych nowości z serii.

Dziś mam dla Was kosmetyk, o którym już wspominałam na blogu przy okazji wpisu o mojej pielęgnacji włosów. Nie jest on stricte kuchenny, bo poza składnikami z kuchni potrzebna będzie jeszcze maska lub odżywka do włosów, ale jestem pewna, że niewiele z Was wykorzystywało żelatynę w ten sposób.
Po użyciu prezentowanego laminatu, włosy będą dobrze odżywione proteinami, śliskie, lejące, błyszczące; będą się też lepiej rozczesywać, a ich struktura zostanie wygładzona dzięki uzupełnieniu ubytków.

Składniki

  • 2 łyżki żelatyny,
  • 3 łyżki gorącej wody,
  • łyżka maski lub odżywki do włosów.

Przygotowanie

Żelatynę mieszamy z wodą aż do jej całkowitego (lub prawie całkowitego – taka ilość wody szybko wystygnie i nie będzie to możliwe) rozpuszczenia. Po tym czasie dodajemy maskę lub odżywkę i mieszamy razem.

Stosowanie

Żelatynową maskę nakładamy na umyte szamponem włosy i trzymamy je w cieple przez ok. 45 minut.
Mój patent: na nażelatynowane włosy nakładam czepek, ogrzewam go kilka minut powietrzem z suszarki i zawijam całość w ręcznik.
Po tym czasie spłukujemy żelatynową maskę ciepłą wodą (radzę zrobić to dokładnie, bo włosy sklejone żelatyną to nic przyjemnego), po czym płuczemy włosy zimną wodą lub kwaśną płukanką, aby zamknąć ich łuski.

Jak łatwo się domyślić – żelatynową maskę robimy każdorazowo przed jej stosowaniem, nie jest możliwe zrobienie większej ilości i jakiekolwiek jej przechowywanie, bo szybko tężeje.
Taką kurację można przeprowadzać maksymalnie raz w miesiącu, ale częstotliwość jej stosowania warto sprawdzić na sobie indywidualnie. Żelatyna zawiera bowiem bardzo dużo protein, których nadmiar powoduje wysuszenie i puszenie się włosów, w konsekwencji czego otrzymamy efekt odwrotny do zamierzonego.
Maska ma jeszcze jeden minus – zapach. Niestety, podczas kiedy mamy ją na głowie, zapach żelatyny jest mocno wyczuwalny. Na szczęście po jej spłukaniu znika zupełnie.

Znacie ten sposób dbania o włosy?

Obserwuj mnie na:
error

13 komentarzy

  1. Ooo szukałam przepisu na to laminowanie:) Moni pisała też o żelu z siemienia więc też może być ciekawe:)

    Podoba mi się nowy szablon,ale o tym już wiesz?:D

    • O żelu słyszałam, ale jakoś mi nie po drodze żeby go wypróbować, nie potrzebuję na razie 🙂

      Noooo, gdzieś już mi się obiło to o uszy 😀 Dzięki :*

  2. Robiłam laminowanie żelatyną jakiś czas temu i byłam baaardzo zadowolona z efektów. Muszę koniecznie niedługo znów sobie zrobić 🙂

    Dziwi mnie trochę, bo to już któraś osoba narzeka na zapach, a ja gdy miałam ją na głowie czułam tylko odżywkę. Może miała po prostu intensywny zapach i zabiła żelatynę 😀

    • Ja nie narzekam, tata zawsze mi powtarzał, że "dla piękności trzeba cierpieć" 😀 Kiedy mieszałam żelatynę z maską Alterry, czułam tylko granat i aloes, ale dzisiaj po wymieszaniu jej z maską jajeczną widoczną na zdjęciu, czuć było dość intensywny zapach żelatyny. Może to też kwestia marki samej żelatyny, bo Emixem laminowałam się pierwszy raz 🙂

  3. Muszę w końcu wypróbować laminowanie, ciągnie mnie do keratynowego zabiegu na włosy, ale wszyscy mówią, że to taka extra wersja laminowania, więc czemu nie miałabym spróbować najpierw tańszej opcji 😉

    • Fale po żelatynie? Ale chyba się jej nie spłukiwało?
      Laminowanie żelatyną ma to do siebie, że raczej prostuje włosy (chociaż ja na przykład tego u siebie nie widzę) niż je skręca.

      Dzięki 🙂

  4. Anonimowy Reply

    Żel z siemienia jest extra więc polecam:) Szczególnie dla delikatnych i lichych włosów 🙂 czyli moich 😛

  5. piękne masz włosy! 🙂 potrzebuję właśnie czegoś wygładzającego, żelatynę w domu zawsze mam, maskę do włosów też, więc koniecznie muszę wypróbować 🙂

Write A Comment