Z pewnością zauważyliście, że w ostatnich dniach (a w sumie można by powiedzieć, że w tygodniach) nie ma mnie na blogu prawie w ogóle. Wszystko przez sesję, z którą i tak czuję, że przegrywam. Póki jednak mogę walczyć, chcę poświęcić czas na naukę. Na bloga będę miała go później 😉 Wierzę, że to zrozumiecie, a ja postaram się wrócić już w przyszłym tygodniu.
Dostałam jednak kilka skarg na to, że w ubiegłym tygodniu, jak i w tym, nie było fototygodni, które według statystyk są najchętniej czytanymi przez Was postami. Tak więc zapraszam na przegląd zdjęć z ostatnich 2 tygodni 🙂

Lubicie oglądać zdjęcia jedzonka wieczorem, prawda? 😉 Na dużym zdjęciu gofry z otrębów z polewą z serka wiejskiego, banana i truskawek. Od góry po prawej: makaron razowy z łosiem i warzywami na patelnię; omlet owsiany z ricottą i truskawkami. Na dole od lewej: pęczak, pstrąg tęczowy i warzywa na patelnię (trochę już zdążyłam zjeść 😉 ); pęczak, pstrąg łososiowy, warzywa na patelnię; lody z banana i truskawek z dodatkiem oleju kokosowego. W nowej foremce z Biedronki 🙂

Popcorn do meczu 😉 Robiliście go kiedyś na oleju kokosowym? Jeśli nie, to spróbujcie koniecznie! Jest obłędny! O wiele lepszy od tradycyjnego 🙂

Śniadanie we dwoje – pierwsze od nie-pamiętam-kiedy 😉 Po prawej na górze bałwanek, którego zrobił ze skorupek mój narzeczony. Ma fantazję 😀 A na dole II śniadanie – proteinowe gofry z jogurtem (dla TŻ bita śmietana) i sezonowymi owocami.

Tęcza! Trzy pierwsze są oczywiście sztuczne wywołane – bawiłam się z tatą w zaklinanie pogody 😀 Ostatnia „prawdziwa”, zdjęcie robione w drodze na egzamin.

Wczoraj minął rok od naszych zaręczyn (a przedwczoraj 5 lat znajomości 😉 ). Planowaliśmy iść do kina na nowych „Transformersów”, ale w ostatniej chwili musieliśmy zmienić plany. Obejrzeliśmy za to z babcią pierwszy mundialowy ćwierćfinał 😉
Na zdjęciach w tle szczecińska Różanka.

Piątkowy spacer z TŻ zakończył się w pizzerii, ale po drodze odwiedziliśmy też fontannę na Placu Zwycięstwa. Prawdziwa oaza w samym środku miasta i moja ulubiona szczecińska fontanna.

A tu moja domowa oaza – ogród pod domem 😉 Na zdjęciach po lewej technika podlewania dla leniwych 😀
Po prawej od góry: kwiaty, które dostała moja mama na zakończenie roku szkolnego od jednego z uczniów; wrona, która wcale się nie bała ludzi; ulubione miejsce mojej Kajusi – tylko tam rośnie trawa, którą lubi jeść 😀

Ogrodu ciąg dalszy. Teraz, kiedy większość roślin kwitnie, wygląda on naprawdę piękne 🙂
Od góry, od lewej strony: jodła kaukaska (ta akurat kwiatów nie ma 😉 ), lilia, juka ogrodowa, trzmielina zwana płonącym krzewem, lilie w „suchej rzece” i na koniec znów lilia.

Pierwszy raz widziałam aż tak młode łabędzie. Zdjęcia z dzisiejszej wycieczki nad jezioro Lubie. Wkrótce ten obszar ma zostać objęty programem NATURA 2000.

Spóźniony prezent imieninowy od narzeczonego – bikini, które bardzo mi się podobało 🙂

New in #2 – nowy stanik sportowy. Tych z Nike mam zdecydowanie najwięcej. Tym razem promocję znów wyhaczyła moja siostra 😉


Jak Wam mijają pierwsze dni wakacji? 🙂

Obserwuj mnie na:
error