Muszę przyznać, że przygotowywanie fototygodnia w nowej formie idzie mi o wiele sprawniej niż poprzednio. Cieszę się, że większości z Was nowy pomysł spodobał się i dlatego też posty z tej serii będą pojawiać się w formie kolaży. Bez zbędnych wstępów przechodzę do zdjęć 🙂

Dowód na to, że nawet trenując siłowo można wyglądać dobrze w bardzo kobiecych kreacjach. Uwielbiam sukienki i sobie ich nie żałuję – tak samo jak obciążenia na gryfach 🙂
Na dole mój pierwszy dobierany kłos. Będę go robić częściej, bo strasznie mi się podoba.

Jedzonko! Na dużym zdjęciu serek wiejski z bananem i truskawkami plus kawałki truskawek. Od góry: zapiekana owsianka z pomarańczą, wanilią i kokosem; placki jaglane z czekoladowym twarożkiem. Na dole od lewej: makaron razowy z pstrągiem i warzywami na patelnię; lód z banana i truskawek; śniadanie u babci: zmiksowany twaróg z jogurtem naturalnym, bananem, truskawkami i brzoskwinią, do tego rodzynki, suszona żurawina, suszone śliwki i słonecznik.

Jedzonko w naturze 😀 Pierwsze poziomki i truskawki w moim ogródku. Mrówki twierdzą, że dobre 😀

I jeszcze kawałek ogrodu. Trawa, którą kosiłam przez pół dnia, ale za to jak teraz wygodnie jest po niej chodzić na boso! 🙂 Dalej borówki i czarne porzeczki – już prawie dojrzałe 🙂
Na dole wiciokrzew i jodła kaukaska.

„Jestem sobie ogrodniczka…” – ciąg dalszy 😉 Storczyki kwitną i kwitną i kwitną… 😉

I kolejne rośliny indoorowe 😉 W lewym górnym rogu Oncidium, które pokazywałam tutaj i jego nowa odnoga. Wygląda na to, że się przyjęło! 🙂
Na pozostałych zdjęciach „dzieci” jednego z moich kaktusów 🙂

Szoping, szoping! Mój ulubiony krem do twarzy, maseczka Perfecty (która niestety nie nadaje się do mojej cery), „domowa mikrodermabrazja” Bielendy (tę polecam baaaardzo!) i foremki do lodów. te w przeciwieństwie do tych z Pepco bardzo, bardzo gorąco polecam! 🙂 Biedronka, 9,99 zł.

Jezioro Bukowiec. Zdjęcie zrobione podczas biegu z przyjaciółką. Mimo tego, że krajobraz wygląda całkiem przyzwoicie, jezioro do najczystszych nie należy – ani woda, ani brzeg.

Nareszcie mam! <3 Na razie dwie piątki, ale przy następnej okazji zabiorę narzeczonemu kolejne dwie. W końcu będę mogła poszaleć ze sztangą. Talerze, które miałam pierwotnie pozwalały mi na założenie jedynie 2x4x2,5 kg (20kg) ze względu na dość krótką część gwintowaną. Piątki są niewiele szersze od 2,5 kg, więc będę mogła założyć większe obciążenie.

Brzuch pod różnymi kątami, z różnym ustawieniem bioder. Potrafi się zmienić w ciągu kilku sekund 🙂

Pierwsze „zabawy” z tymczasowym aparatem. Tata pożyczył sobie mojego Olympusa, ale zostawił mi Nikona D5100. Niby lepszy (o niebo!) model, ale przyzwyczajenie sprawiło, że z ulgą wróciłam do mojego maluszka 🙂

Check out formy, cała sylwetka. Jestem bardzo zadowolona z nóg. To ta część ciała, która u mnie najszybciej reaguje na trening siłowy.

Udane rozpoczęcie weekendu. Sobotnie 9km biegu z Ukochanym. Pogoda idealna, krajobrazy idealne, towarzystwo więcej niż idealne 🙂

Później polowaliśmy na bociany – oczywiście tylko z aparatem. Nie udało mi się niestety uchwycić ich idealnie, ale jeśli powiększycie zdjęcie i dobrze się przyjrzycie, to zobaczycie białe głowy na długich szyjach 🙂

A na zakończenie soboty – kino. I „Transcendencja”. Jeśli jeszcze nie byliście, a lubicie filmy Sci-fi traktujące o sztucznej inteligencji, to jest to propozycja obowiązkowa.

Obserwuj mnie na:
error