Kolejny tydzień wiosny za nami, choć pogoda była iście jesienna. Na szczęście u mnie przynajmniej w weekend aura dopisała i to wyjątkowo dobrze. A jak u Was? 🙂

Zanim przejdziemy do zdjęć, dwie sprawy:

  1. Pytałam Was na facebooku i instagramie o to, którą sukienkę wybrać na 50. rocznicę ślubu dziadków. Po Waszych podpowiedziach i konsultacjach z bliskimi wybrałam różową. Zdjęć z imprezy póki co nie mam na komputerze (szewc bez butów chodzi, a fotograf nie ma zdjęć ;)), będą w kolejnym fototygodniu.
  2. Pod zdjęciem bicepsa, które pojawiło się na insta i FB zadano mi pytanie, czy większego bicka mam ja, czy mój narzeczony. Z dzisiejszych pomiarów wynika, że brakuje mi 3 cm. Ale TŻ czuje się zmotywowany, więc być może nie uda mi się go dogonić – po cichu na to liczę 😀

Formalności za nami – zapraszam na zdjęcia 🙂

Widzicie tę kropkę na prawo od Księżyca? To najprawdopodobniej Wenus 😉

Wieczór przed wyjazdem na rocznicę, mój facet przypomniał sobie o tym, że nie wziął spinek do koszuli 😉 Te były kupowane na szybko, ale są jednymi z ładniejszych, jakie widziałam. A że lubię biżuterię, musiały się tu znaleźć 😉
Nie pamiętam, kiedy ostatnio malowałam paznokcie. W wyborze pomagała mi przyjaciółka 😉
Storczyki kwitną i nie zamierzają przestać. Fioletowego dostałam od (wtedy-jeszcze-nie) narzeczonego na urodziny 1,5 roku temu i miałam o orchideę dbać tak, jak o niego. Powinien być chyba zadowolony? 😀
Pyszna bomba witaminowa – koktajl z buraka i szpinaku baby i kasza jaglana z musem z truskawek, pomarańczy i kiwi.
Kolejna zupa-krem, tym razem ze szparagów. Z pęczakiem, świeżo zmielonym pieprzem i curry. Pycha!
Najlepsze śniadanie – jajecznica na parze z cebulką i chleb (tutaj gryczano-ryżowy) z masłem i pomidorem. Uwielbiam <3
Tajemnicze składniki, przeznaczenia których nikt nie zgadł. Powstał z nich chleb, który widać wyżej.
I bicek. Jestem z niego dumna! 😀

Co u Was w minionym tygodniu? 🙂

Obserwuj mnie na:
error