Parę dni temu pisałam Wam o moim nowym, tajemniczym postanowieniu, które póki co miało tą tajemnicą pozostać. Postanowiłam jednak podzielić się nim z Wami i być może zachęcić kogoś z Was do przyłączenia się do akcji – w końcu chodzi o zdrowie.

Otóż mam ambitny plan wypijać w marcu codziennie (dla wyrobienia nawyku – później mam zamiar to kontynuować i pić co najmniej 3 razy w tygodniu) minimum pół litra smoothies z co najmniej jednym zielonym warzywem (albo czymś innym zielonym – zdarzyła się już mięta) w środku. Dlaczego?
Po pierwsze, z warzywami jest u mnie mały problem, bo mój plan jedzenia do każdego posiłku warzywa lub owocu kończy się w większości przypadków na owocach właśnie. Nie żeby były one złe, bo nie widzę nic zdrożnego w ich jedzeniu nawet po południu (wiecie, że niektórzy uważają to za grzech śmiertelny? 😉 ), ale chcę wprowadzić więcej warzyw do mojej diety, a w sałatkach czy solo nie wyglądają aż tak zachęcająco. Smoothies natomiast uwielbiam i nie znam nikogo, kto nie podzielałby mojego zdania – choć ostatnio na uczelni wersja jabłkowo-pietruszkowa raczej nie zachęciła moich znajomych do spróbowania 😉
Po drugie, znów pojawiają się problemy z wypijaniem 2 litrów wody dziennie. Natomiast owoce i warzywa (może nie wszystkie, ale znaczna ich część) składają się w większości z wody, w dodatku wodę albo napary z ziół czy wywary z herbat dodaję do każdego koktajlu. Tym sposobem podwyższam spożycie płynów o 300 do 400 ml dziennie, a to już sporo.
Po trzecie, smoothies są przepyszne! 🙂 I mogą śmiało pełnić rolę dodatku do posiłku. Ja zabieram je do pracy, na uczelnię i do swojego pokoju, kiedy planuję obejrzeć jakiś film czy sporządzić wpis na bloga (teraz piję przepyszne połączenie selera naciowego, ananasa, truskawek, banana i pomarańczy).

Przy sporządzaniu koktajli należy pamiętać o kilku zasadach:

  1. Używać tylko warzyw i owoców świeżych lub mrożonych – żadne kompoty, puszki czy soki, które naładowane są cukrami lub produkowane są z tzw. zagęszczonych soków owocowych.
  2. Myć warzywa i owoce przed zrobieniem koktajlu (nie mówię o tych mrożonych).
  3. Dodać jakieś źródło tłuszczy, dzięki którym wchłoną się witaminy A, D, E i K. Mogą to być pestki dyni, słonecznika, jakiś olej, wiórki kokosowe, siemię lniane, orzechy…
    Jeśli pijesz koktajl w porze posiłku, zadbaj przynajmniej o to, żeby w spożywanym daniu znalazły się zdrowe tłuszcze.
  4. Jeśli robisz koktajl z dodatkiem naparu lub wywaru, przed wlaniem go do warzyw i owoców przestudź go, aby nie zabić cennych witamin. Przykładowo, witamina C rozpada się w temperaturze 70 stopni Celsjusza.

Jeśli nie macie pomysłu na własne kompozycje smakowe, zaglądajcie na mojego Instagrama i Facebooka, będę tam publikować moje propozycje kilka razy w tygodniu.
Raz na jakiś czas (tydzień, dwa, może miesiąc) będę je wstawiać również zbiorczo na bloga.

Są chętni, aby dołączyć? Wasze zdrowie! 🙂

Obserwuj mnie na:
error