Wróciłam już na dobre do uczelnianej rzeczywistości. Całe szczęście, że na wydziale jestem tylko jeden dzień w tygodniu na 1,5 godziny. Uwielbiam ten ostatni semestr (póki co).
Tydzień minął mi leniwie, chodziłam wiecznie niewyspana. Być może to przesilenie wiosenne tak na mnie działa. Ale humor mnie nie opuszczał, a to najważniejsze 😉

Kajusia w swoim żywiole 😉 Jak to jamnik – jej ulubionym zajęciem jest kopanie. A już szczególnie rozkopywanie kretowisk. Po powrocie znad jeziora nie była już ruda, a czarna. Ale jak to mówią – brudny pies to szczęśliwy pies 😉

Przebiśnieg, który wbrew swojej nazwie przez nic przebijać się nie musiał.
Wystarczyło jezioro, słońce i od razu zatęskniło mi się za wakacjami i pływaniem… 🙂
Łabędzie (ten nurkujący był obłędny! :D) i brzydkie kaczątko 😉
Moje pierwsze „zielone” smoothie (które wcale nie było zielone, jak widać) poza pietruszką i jabłkiem. Sałata lodowa, zielona pietruszka, banan, żurawina, pomarańcza, jabłko, olej z pestek winogron.
Lunchbox z resztek poprzedniego dnia – najlepszy! Kasza jaglana, wiórki po mleku kokosowym, pomarańcza, jogurt naturalny, sezam.
Tak chciało mi się frytek, że musiałam upiec ziemniaki – z przyprawami i skropione olejem. Do tego polędwiczki z dorsza i sałata z rzodkiewką (oczywiście było jej dużo więcej ;)).
Moja pierwsza „odżywka” – o ile tak to nazwać można. Białko z L-karnityną – nowość w Rossmannie. Chyba się jednak nie polubimy…
Taką ładną czekoladę dostałam od TŻ. On nie mógł się oprzeć jej w sklepie i nie wziąć, a ja przyznam, że nie mogłam oprzeć się jej w domu… Zdecydowanie nie mogę mieć w domu słodyczy.
Zachód słońca – widok z samochodu 😉
Na koniec Instamix:
1. Dniokobietowe gifty. Dla mnie żywe kwiaty są najlepszym prezentem, więc i tata, i narzeczony się spisali 🙂
2. Bułki z mąk: ryżowej, żytniej, owsianej z rodzynkami i wiórkami kokosowymi przepisu Michała Karmowskiego z moją małą modyfikacją.
3. Zdjęcie, które mogłoby ilustrować większość moich treningów, bo piłka i wolne ciężary są u mnie w użyciu niemalże codziennie
4. Oko. I mój makijaż, którego nie widać 😛
5., 6. Brzuch, którego ostatnio na moim instagramie bardzo dużo.

Obserwuj mnie na:
error