Długo zastanawiałam się nad tym, czy w pierwszym poście z tej serii napisać o biustonoszu sportowym, czy o butach – a Wy wcale mi tego wyboru nie ułatwiliście. Postawiłam jednak na pierwszy temat ze względu na to, że biustonosz przydaje się w każdym rodzaju aktywności – a buty niekoniecznie.

Według mnie biustonosz powinien być pierwszym fitnessowym zakupem niezależnie od tego, czy chcesz uprawiać jogę, biegać, czy grać w kosza. Chodzi tutaj o wężej lub szerzej rozumianą wygodę.
Po pierwsze: przy dynamicznych rodzajach aktywności biust podskakuje, osłabiając i nierzadko nadrywając tym samym więzadła Coopera, które odpowiedzialne są za połączenie mięśni piersiowych z samymi piersiami. Po pewnym czasie biust stanie się niejędrny i, brzydko mówiąc, obwisły. A tego przecież nikt nie chce.
Po drugie: skaczący biust jest źródłem bólu. Im mniejsze piersi i lżejsza aktywność – tym ten ból jest mniejszy, ale aby wyeliminować go całkowicie, musiałabyś poprzestać na mocno statycznych treningach jogi, pilatesu, treningu siłowym czy izometrycznym.
Po trzecie: przy każdym rodzaju aktywności będziesz się pocić. Pranie zwykłego biustonosza codziennie będzie uciążliwe i nie da Ci gwarancji tego, że na następny dzień będzie on znów gotowy do użycia. Biustonosze sportowe są wykonane z takich materiałów i w takich technologiach, aby nie wchłaniały potu i w ogóle wilgoci, tylko odprowadzały je na zewnątrz. Są to też zazwyczaj materiały „oddychające”, dzięki czemu nie spocimy się w nim tak, jak w stosunkowo grubym biustonoszu casualowym.

Jak dobrać odpowiedni biustonosz?

Przede wszystkim weź pod uwagę intensywność ćwiczeń, które planujesz w nim wykonywać. Nic się nie stanie, jeśli do jogi założysz biustonosz z wysokim stopniem kompresji, ale nie radzę robić tego na odwrót. Z drugiej jednak strony, jeśli nie planujesz biegać, skakać na skakance, robić innych intensywnych treningów i zależy Ci na względach ekonomicznych – kup tylko i wyłącznie biustonosz z niskim stopniem kompresji. Te są zdecydowanie tańsze. Sama mam takich kilka, każdy z nich kosztował ok. 15zł. Większość jest no-name, jeden z nich ma niewiele mówiące logo GreeNice (możecie zobaczyć go np. tutaj) i brak łyżwy czy innego firmowego znaczka w niczym tu nie przeszkadza. Dla mnie ważne było to, aby materiał oddychał, a biustonosz szybko schnął po praniu.
Jeżeli planujesz intensywniejsze treningi, będziesz musiała zainwestować w porządniejszy biustonosz. Często można upolować je na promocjach już za 70 zł i nie jest to wtedy tak duży wydatek, jak ceny regularne sięgające nierzadko 200 zł. Dlatego warto rozejrzeć się po okolicznych sklepach stacjonarnych i online i porównać ceny przed zakupem.

Poza intensywnością treningu, niezwykle ważny jest również rozmiar. Producenci bielizny sportowej nie są konsekwentni i zdarza im się oznaczać rozmiary biustonoszy numeracją literową (XS, S, M…), jak i mieszaną (65B, 70D…). W pierwszym przypadku rozmiar biustonosza powinien być równy rozmiarowi noszonych topów, w drugim natomiast rozmiarowi biustonosza casualowego najlepiej dobranego przez brafitterkę. Zawsze jednak mierzcie staniki w sklepie, jeśli macie taką możliwość, a w przypadku zakupu przez internet zwracajcie uwagę na tabelę rozmiarów. Każdy producent ma inną rozmiarówkę, dlatego powinno to być priorytetem przy robieniu jakichkolwiek zakupów internetowych.

Polecane modele

Ja bardzo, bardzo gorąco polecam Adidas Essentials 3 Stripes Multifunctional Bra (link do recenzji). Jest on przeze mnie sprawdzony na wszystkich polach i przy każdym rodzaju treningu sprawdza się idealnie. Jedyną jego wadą jest to, że dość długo schnie. Na szczęście mam jeszcze 3 inne na zmianę, do których nie mam o co się przyczepić, nie licząc tego, że minimalnie słabiej podtrzymują biust – wciąż jednak sprawdzają się dobrze nawet przy ZWOWach czy bieganiu. Mowa o biustonoszu marki Crivit Sport (link do recenzji), Gatta (mam go już minimum 5-6 lat i nie widać na nim żadnych śladów użytkowania) oraz Nike Indy Adapt Short Bra (recenzja wkrótce).
Recenzje innych modeli na fitblogach:

Jeśli możecie polecić inne modele – piszcie śmiało w komentarzach. Mile widziane będą też linki do recenzji 🙂

Obserwuj mnie na:
error