Kolejny intensywny tydzień za mną. Nauka do egzaminów i powrót do pracy po długim weekendzie wybiły mnie z leniwego do tej pory rytmu. W dodatku przez cały tydzień trwa w moim ciele wyrównana do tej pory walka z bakteriami/wirusami, ale nie daję się. Wspomagam się naturalnymi lekami/suplementami wzmacniającymi odporność i pomagającymi zwalczyć infekcje. Napiszę Wam o nich wkrótce, bo są naprawdę warte uwagi 🙂 Bez ich pomocy z całą pewnością spędziłabym już ten tydzień w łóżku.

Okej, koniec dygresji – zabieramy się za oglądanie 🙂

Kaktusy, które wyhodowałam od nasion. Niedługo będę musiała je już rozsadzić 😉

…a tyłek rośnie! 😉
I nikt mi nie wmówi, że od przysiadów z obciążeniem nie zbudują się uda!

Tortille na czwartkowy cały dzień na uczelni. Po lewej kurczak z sałatą (którego zjadła mi M.), po prawej owoce morza z sałatą x2 i dodatkowo dwie owocowe. Po raz pierwszy placki tortilli pełnoziarnistej robiłam sama 😉
Moje fit-zakupy z nowej ofert Lidla. Z ubrań nie zostało dla mnie nic.

Instamix – tradycyjnie na końcu.
1. Paznokcie przerobione zgodnie z moim zeszłotygodniowym zamysłem. Poza minimalnymi, niewidocznymi na pierwszy rzut oka odpryskami, trzymają się do dziś!
2. Domowe mini-SPA przed popołudniem w pracy. Banan na włosy+kokos na skórę. Uczta dla zmysłów! 🙂
3. Kolejna wariacja twarożkowo-naleśnikowa: twaróg z cytryną i miodem. Polecam!
4. Najlepsze danie ever: ryż basmati na mleku kokosowym z bananem, pomarańczą i gorzką czekoladą (ze stewią). Niebo w ustach!
5. L-handstand – poniedziałkowy gwóźdź wieczoru.
6. A tu już prawie-stanie-na-rękach – zrobione 4 dni później. Oby kolejne postępy były równie szybkie!

A co u Was w tym tygodniu? 🙂

Obserwuj mnie na:
error