Moją szczotką Tangle Teezer zdążyłam się pochwalić już niejednokrotnie na blogu i Facebooku. Wersję Salon Elite dostałam na urodziny od mojej siostry, przy czym ja na jej zrewanżowałam się tym samym, z tym ze dostała ona ode mnie wersję kompaktową. Przy okazji zamówiłam ją też dla siebie.
Obu szczotek używam dość intensywnie i często, w związku z czym mam już na ich temat wyrobione zdanie. Wiem, że wiele osób zadaje sobie pytanie, czy warto kupić TT albo na którą wersję się zdecydować – dzisiaj postaram się na nie odpowiedzieć.

Zacznę od rzeczy mniej ważnych i widocznych na pierwszy rzut oka i na końcu przejdę do ważniejszych rzeczy i samego działania.
W kwestii wyglądu zdecydowanie wygrywa TT Compact. Nie uważam, że Salon Elite jest brzydka, ale po pierwsze – małe jest piękne, a po drugie – jestem jak sroka, lecę na wszystko, co się świeci 😉 Siostra trafiła jednak w mój gust i gdybym sama miała wybierać sobie kolor SE, też wzięłabym połączenie różu z niebieskim.
Trzymanie w dłoni – tutaj remis. Obie szczotki są bardzo wygodne w użytkowaniu, fajnie wyprofilowane i świetnie leżą w dłoni. Nie mam żadnych zastrzeżeń.
W kwestii ciężaru nieznacznie przegrywa wersja kompaktowa, ale to pewnie przez to złoto 😉 Waga SE: 66 g, waga Compact: 87 g. Niemniej jednak obie szczotki są bardzo lekkie i różnica między nimi jest niewyczuwalna.
Cechą mocno różnicującą obie szczotki jest twardość włosków (kolców?). W wersji kompaktowej są one o wiele twardsze, sztywniejsze. Pierwsze wrażenie, kiedy przyzwyczaiłam się do SE, było dziwne.
Wersja kompaktowa ma zdecydowanie tę zaletę, że posiada osłonkę, która chroni „włoski” przed wygięciem w torebce, plecaku, kosmetyczce, czy gdzie ją tam wrzucimy. SE po dwóch dniach noszenia w torebce miała już lekko powyginane ząbki.
Jeśli chodzi o działanie – obie spisują się całkiem przyzwoicie. Jednak mam wrażenie, że Salon Elite nieco lepiej wygładza włosy, dlatego wygrywa w tej konfrontacji.

Gdybym miała wskazać, którą wersję polecam bardziej – byłoby to niemożliwe. Uważam, że obie mają swoje zalety i wszystko zależy od tego, do czego chcemy szczotki użyć – czy ma nam służyć jako wersja przenośna, czy wystarczy nam używanie jej w domu. Ja absolutnie nie żałuję zakupu żadnej z nich i polecam je obie 🙂

Planuję też napisać porównanie szczotek TT ze szczotką z naturalnego włosia, bo i w tej kwestii mogłabym się rozpisać. Dajcie znać w komentarzach, czy taki wpis Was interesuje 😉

Obserwuj mnie na:
error

17 komentarzy

  1. Mnie interesowałby wpis jak ma się TT do szczotki z naturalnego włosia:) Czytałam kilka razy o TT,ale jak narazie cena jest dla mnie do przemyślenia:D Chyba że tylko takie wygórowane ceny widziałam.:D

    • A za ile widziałaś? 😀 One kosztują ok. 40 zł i, co dziwne, naprawdę opłaca się wydać te pieniądze 🙂

  2. ja wlasnie nie moge sie zdecydowac czy zakupic TT czy z naturalnego wlosia. dlatego chetnie przeczytam ich porownanie 🙂

  3. Też się kiedyś zastanawiałam nad tego typu szczotką ale cena mnie troszkę poraziła,więc kupiłam grzebień z szeroko rozstawionymi ząbkami, moja mama mówi,że to grzebień dla konia 😀

  4. zastanawiam się właśnie nad tego typu szczotką 🙂 a o szczotkach z naturalnego włosia z chęcią bym przeczytała 🙂

    • Okej, w przyszłym tygodniu coś napiszę 🙂 A nad TT nie ma się co zastanawiać, tylko kupować! 🙂

  5. kiedyś zastanawiałam się co takiego jest w tym kawałku plastiku, że tak się nim wszyscy zachwycają, a teraz swojej różowej "pełnej wersji" nie zamieniłabym na nic innego : )

    • Miałam dokładnie tak samo 😉 Zresztą w innym wypadku nie kupiłabym wersji kompaktowej 😀

Write A Comment