Ten tydzień był mega zróżnicowany. Humor zmieniał mi się jak w kalejdoskopie, dobre wiadomości przeplatały z okropnymi, a ja z tego wszystkiego rzuciłam się na słodycze. No dobra, może to za duże słowo – ale wpadły trzy ptasie mleczka (których wcale nie lubię!), a TŻ namówił mnie na kostkę orzechowej Schogetten (tą z kolei uwielbiam). Teraz piekę ciasto fasolowe w wersji piernikowej z jabłkami, pomarańczą i gorzką czekoladą i babeczki z serka wiejskiego – mam nadzieję, że pomogą przetrwać mi nadchodzące ciężkie dni 😉

Joga w pracy – czasami AŻ TAK mi się nudzi.

Byłam w głębokim szoku, kiedy okazało się, że na „moją” trasę wypuścili w końcu Impulsy. Kilka razy sprawdzałam, czy to na pewno MÓJ pociąg 😛
Stary, zapomniany flipper. Wyciągnęłam go z dna szafy, kiedy stwierdziliśmy z narzeczonym, że nie chce nam się jednak iść na kręgle i zrobiliśmy mały turniej 😉
Zazdroszczę wszystkim, którzy mają normalne rodzeństwo. Moja siostra wczoraj załatwiła mi kostkę… Początkowo myślałam, że jest skręcona (raz już była, więc ryzyko ponownej kontuzji jest duże), ale teraz mogę już na nią powoli stawać – więc to pewnie tylko stłuczenie.
Na paznokciach nowe nabytki z najnowszej kolekcji Lovely: Snow Dust. Druga ręka pomalowana odwrotnie 😉
Prezent od TŻ – idealnie kryjący biały lakier. Tego mi brakowało! 😀
Baby Lips szturmem zdobywa serca blogerek, więc i ja musiałam ją wypróbować. Jeśli chodzi o kolor – jest idealna. Obiecane nawilżenie pozostawia jednak wiele do życzenia…
I ostatni kosmetyk – podkład kupiony trochę z przymusu – nie było akurat mojego odcienia Lirene City Matt. Mam nadzieję, że się sprawdzi. Miałyście z nim styczność?
Świąteczny akcent. Ogołociłam Rossmanna z aniołkowych bombek, wzięłam 3 ostatnie 😛 I poluję na więcej 😉
Batonik od Stewiarnia.pl. Testy były dogłębne i w tym tygodniu planuję przedstawić Wam opinie kilku testerów co do oferowanych tam produktów 🙂
W przeciągu ostatniego tygodnia owoce morza jadłam 5 razy – i dalej mam na nie ochotę. To samo z rybami. Brakuje mi cynku, selenu, czy jeszcze czegoś?
Tutaj makaron z krewetkami.
Babeczki, o których wspomniałam we wstępie – w nowych, serduszkowych foremkach. Teraz szkoda mi ich jeść 😛
Fasolowy piernik, robiony równocześnie z babeczkami. Uwielbiam fasolowe wariacje na temat ciast 🙂
Piąteczek w pracy – ryż basmati na mleku z bananem i czekoladą plus herbata. I’m lovin’ it!
BTW – ryż na mleku jest moją nową śniadaniową miłością.
I na koniec instagramowy mix.
1. Spaghetti z owocami morza w sosie neapolitańskim. Miłość od pierwszego zrobienia 😉
2. Naleśniki pełnoziarniste z kapustą pekińską i tuńczykiem. Wciąż zachodzę w głowę, dlaczego wcześniej nie wpadłam na to połączenie?!
3. Pistacje – ostatnio również jadam je codziennie. A zaczęło się od biedronkowej promocji… 😉
4. Przesyłka od Stewiarnia.pl. Raj dla czekoladoholika!
5. Brzuch od rana. Mam wrażenie, że mój nowy ABS-trening działa!

Wow… Dzisiaj było tego całkiem sporo 😉 Mam nadzieję, że przyszły tydzień będzie lepszy od tego… Łaknę dobrych wiadomości.
A jak minął Wam ten kończący się już tydzień?

Obserwuj mnie na:
error