Listopad to już historia, i całe szczęście. Nie lubię jakoś tego miesiąca. Po moich urodzinach czekam już tylko na Święta, a listopad ten okres niepotrzebnie wydłuża. Jutro idę pierwszy raz do nowej pracy (w sumie to pierwszy raz do pracy w ogóle), także trzymajcie kciuki! 🙂

Dziś będzie bardzo kulinarnie, więc zacznę od wczorajszej kolacji. Tatar z łososia to coś, co uwielbiam, dlatego nie mogłam przepuścić okazji do zakupu mięcha podczas wizyty w rybnym.

Świeże, dzisiejsze paznokcie. Nie potrafiłam uchwycić tego aparatem, ale kropki na niebieskim brokacie są kolorowe – srebrne, czerwone i niebieskie.
Kolejne dzieło Koontza przeczytane. To jedna z lepszych jego książek.
Pierwsze podrygi zimy. Niestety śnieg po paru godzinach stopniał 🙁
 Instamix również zacznie się kulinarnie.
1. Dzisiejsze śniadanie – naleśniki z razowej orkiszowej mąki z musem z banana i kiwi i masłem orzechowym homemade.
2. Śniadanie wczorajsze – podobne naleśniki z nadzieniem twarogowo-bananowym.
3. Makaron z łososiem i orzechami włoskimi, w oryginalnym przepisie jest jeszcze szpinak, ale ten zniknął w niewyjaśnionych okolicznościach 😉
4. Gyros w mojej wersji. Uwielbiam go!
5. Nowa współpraca. Więcej napiszę za jakiś czas.
6. Perełka w bibliotece garnizonowej – książka o stretchingu. Szybko ją pochłonę 😉
7. Druga tura szaleństwa w Rossmannie 😛
8. Fit-girls wyglądają dobrze również w wersji nie-fit 🙂
9. Plecy, które rzeźbią się w oszałamiającym tempie.

U Was też spadł już śnieg? 🙂

Obserwuj mnie na:
error