Ten tydzień minął nadzwyczaj szybko. Pierwsze jego dni były ciepłe i słoneczne, ale w połowie tygodnia pogoda się popsuła i z mojego zamiaru odkurzenia biegowych outfitów nic nie wyszło. Mam nadzieję, że za tydzień pogoda będzie o wiele lepsza, bo to od niej zależy, czy wystartuję w lokalnym biegu na 4km. Trzymajcie kciuki! 😉

Spacer z moją jamniczką. Czas już wyciągnąć zimowe ubrania… 😉

 
Ostatni i najcięższy urodzinowy prezent. Regulowane hantle 2×15. Szukam teraz jakiegoś fajnego planu siłowego, może mi coś polecicie?
Baton migdałowy zakupiony przez mamę i siostrę. Nie próbowałam go jeszcze, ale kombinuję, jak by go odtworzyć w zdrowszej wersji 😉
Pierwszolistopadowe niebo. Tak spodobał mi się prześwit nieba, że robiłam zdjęcia przez całą półgodzinną podróż.
Zapowiedź jednego z przyszłotygodniowych postów. Zgadniecie o czym? 🙂
Na koniec instagramowy mix.
1. Jabłka z mikrofalówki. Szybsza alternatywa dla piekarnika, a smak równie znakomity.
2. Napompowane uda tuż po porannym wallsit.
3. Brzuch, który powoli wraca do siebie. Póki co mogę chwalić się co najwyżej dwupakiem, ale mam nadzieję, że jeszcze w tym roku wycisnę z niego więcej.
4. Cała sylwetka.
5. Po ZWOW #49 nie mogłam ustać na nogach przez krótki czas. Jak tak dalej pójdzie, będę musiała nauczyć się chodzić na rękach 😉
6. Downward facing dog. Mogłabym spać w tej pozycji! 🙂

A co wydarzyło się u Was w tym tygodniu? 🙂

Obserwuj mnie na:
error