Recenzję tego ZWOWa zacznę od mocnego wstępu – zakochałam się w nim. Nie jest super ciężki ani specjalnie skomplikowany (choć wszystko zależy od obciążenia, jakie do niego dobierzemy – u mnie było to standardowo 2x2kg), ale daje popalić mięśniom rąk – to lubię!
Przy okazji pracowały też nogi i brzuch – plank pulls w takich ilościach są na niego genialne. No i nazwa adekwatna. 60 plank pulls podczas jednego treningu i na moment zapomniałam, jak się nazywam 😉

ZWOW #34 jest treningiem typu time challenge, co oznacza, że mamy wykonać go w jak najkrótszym czasie. Mój stoper trochę zaszalał i zaczął odliczać mi czas od 24h w dół, ale używając moich matematycznych mocy, ze screena poniżej wnioskuję, że wykonałam go w 13:32.08.

Squat hops – powtórzyły się już w niejednym treningu Zuzki. W pierwszej rundzie wydają się być rozgrzewką, w kolejnych już tylko dobijają.
Bent over row – jedno z moich ulubionych ćwiczeń z wolnymi ciężarami. Pracują tricepsy, klatka i grzbiet – czyli to, z czym mam największy problem.
Walking lunges – jeśli nie mieliście z nimi styczności – spróbujcie koniecznie. O wiele bardziej intensywne od lunges w miejscu, a co za tym idzie – bardziej efektywne. Idealne na uda i pośladki.
Plank pulls – killer dla brzucha i ramion. Nie mogę się już doczekać, kiedy dostanę w swoje łapki nowe hantle, zafunduję sobie wtedy ten trening i dołożę do tego ćwiczenia obciążenie min. 10 kg.

Podsumowując – trening jest ciężki nie tyle kondycyjnie, co siłowo. Nada się zarówno dla początkujących, jak i bardzo zaawansowanych, bo intensywność regulujemy tutaj odpowiednim doborem obciążenia. Zachęcam Was do jego wypróbowania, bo to jeden z najfajniejszych ZWOWów według mojej subiektywnej opinii.

Obserwuj mnie na:
error