Kilka dni temu napisała do mnie Mary Emily z propozycją stworzenia wspólnej akcji z kilkoma innymi blogerkami. Nie doczytałam jeszcze maila do końca, kiedy wiedziałam, że się zgodzę. Wraz z pozostałą dziesiątką blogerek (cała lista poniżej) chcemy przedstawić Wam wszystkie zalety uprawiania sportu. Żadnych naukowych badań, tylko nasze subiektywne opinie. Myślę, że to znacznie bardziej przekonujące.

W akcji biorą udział:

Co mi daje sport?

Siłę
Zarówno psychiczną – nie jest tak łatwo wyprowadzić mnie z równowagi – jak i fizyczną – potrafię podnieść mojego tatę i TŻa 😀

Wytrzymałość
Godzinny czy nawet odrobinę dłuższy trening nie może równać się z całym dniem spędzonym na spacerowaniu i zwiedzaniu. Wytrzymałość i kondycja nabyte podczas treningów procentują w wykonywanych codziennie czynnościach.

Pewność siebie
Jestem pewna, że ta zaleta pojawi się u każdej z blogerek biorących udział w akcji. Zmiana wyglądu na lepsze zawsze wpływa pozytywnie na kobiety 😉

Zdrowie
Nie jest to tylko zasługa sportu, ale przede wszystkim diety. Ponieważ jednak jedno bez drugiego nie może istnieć, musiało się znaleźć tutaj.

Odwagę
Nie tylko tą utożsamianą z pewnością siebie, ale odwagę cywilną. Świadomość, że jestem silna i mam dobrą kondycję, zakorzeniona gdzieś w podświadomości, nie pozwala mi się bać, kiedy wracam do domu późnym wieczorem.

Radość
Endorfiny to nie legenda! Im intensywniejszy trening, tym większe szczęście odczuwam. Przekłada się też to na postrzeganie świata i podchodzenie do różnego rodzaju zadań. Jeśli dałam sobie radę z morderczym treningiem, to wiem, że poradzę sobie również z codziennymi zadaniami.

Brak kompleksów
Mam słabe punkty, jak każdy, ale jeśli mogę je zmienić, to nie narzekam, tylko ruszam tyłek z kanapy żeby się ich pozbyć. Jeśli nie mogę, to je po prostu akceptuję, nie zwracam na nie uwagi i nie zamartwiam się nimi – to bezcelowe.


Brak czasu na nudę
Kiedy człowiek ma za dużo wolnego czasu, przychodzą mu do głowy głupie pomysły. Jasne, że część moich do mądrych nie należy, ale kiedy ćwiczę, nie mam czasu na ich realizację.

Poznaję nowych ludzi
Takich jak Mary 🙂 Super jest spotkać kogoś, kogo nie męczy moje ciągłe gadanie o mojej pasji i na odwrót – fajnie jest kogoś takiego posłuchać.

Zarażam innych
Moja siostra i mama już jakiś czas temu
wzięły się za siebie. Ostatnio bakcyla połknęła moja psiapsióła z liceum
(pozdrowienia!), nie wspominając już o TŻcie, któremu jednak ostatnio
zdarza się robić rest days 4-5 razy w tygodniu. Może go jakoś
zdopingujecie? 😉

Pokonuję siebie
Kiedy rysujesz, śpiewasz, pieczesz ciasta – nie masz jak zmierzyć swoich postępów w tych dziedzinach. W sporcie wszystkie postępy są mierzalne! Ogromnie cieszy mnie, kiedy zrobię 5 pompek, 2 pistol squaty czy jedno podciągnięcie na drążku więcej niż ostatnio, kiedy wytrzymam w pozycji plank kilka sekund więcej, kiedy poprawię swój czas w bieganiu… To bardzo motywuje.

Zgadzacie się z tymi punktami? Co byście wymienili w swojej liście?

Obserwuj mnie na:
error