Po razy pierwszy robię podsumowanie miesiąca, bo i pierwszy raz spisywałam skrupulatnie wszystkie wykonywane treningi.
Pomyślałam, że takie zestawienie po pierwsze pomoże mi stwierdzić, w jakim stopniu wykonałam swoje noworoczne postanowienia, a po drugie pokażę też w ten sposób tym z Was, którzy nie mają pomysłów na to, jak łączyć treningi, przykładowe rozwiązania.

Natomiast żywieniowa spowiedź motywować mnie będzie do ciągłej pracy nad moimi jedzeniowymi słabościami 😉

Sport

Tak więc nie przedłużając – poniżej wstawiam tabelę z moim treningami:

Pn

Wt

Śr

Cz

Pt

So

Nd

        1

Skalpel z obciążeniem
Rozciąganie do szpagatu
Joga

2

Skalpel z obciążeniem
Rozciąganie do szpagatu

3

Skalpel II

4
Joga
5
ZWOW #26
6

ZWOW #12

7
Joga
8
TF Core 20 Class
Skalpel z obciążeniem
9
Joga
Skalpel z obciążeniem
10
11

Domowy trening ECh

12

Skalpel II

13

Turbo spalanie

14

ZWOW #43

15

BBL Cardio Axe

16

Crossfit 1

17

BBL Cardio Axe

18 19

ZWOW #25

20
TF HIIT 20 Class
21
Wiosenne wyzwanie Zuzki
22 23

Skalpel z obciążeniem

24

Crossfit 2
Joga

25 26

ZWOW #33

27
Basen
28

ZWOW #62

29

BBL Sculpt

30


ZWOW #62

31

Joga

Oprócz wyżej wymienionych, walczyłam też z wyzwaniem Six Pack March, w którym ominęłam tylko jeden dzień – ten z Crossfittem nr 1 (albo tuż po nim?). Nie miałam po nim już siły na robienie pompek.
Jeśli chodzi o wrażenia, to o ile początkowo byłam nastawiona do wyzwania entuzjastycznie, tak pod koniec byłam już okropnie znużona ciągłym powtarzaniem tego samego. Uważam też, że 1 dzień przerwy w tygodniu to za mało, przynajmniej dla mnie. Nie dawałam rady robić wszystkich pompek ciągiem, od kiedy ich liczba przekroczyła 25. Myślę, że gdybym co drugi dzień robiła przerwę, doszłabym przez ten miesiąc nawet dalej niż do 35 powtórzeń.
Trudności sprawił mi także przedostatni plank, ostatnie 25 sekund przeleżałam na podłodze 😀 Z ostatnim, wczorajszym, nie miałam za to najmniejszych problemów i wszem i wobec uroczyście oświadczam, że zrobiłam dwuipółminutowego planka! Wątpię jednak żebym jeszcze kiedykolwiek tyle wytrzymała. Chociaż z drugiej strony szkoda byłoby mi zaprzepaścić włożoną w to pracę, więc pomyślę o implementacji tak długich planków do codziennych treningów.

Niestety, po dwóch dniach zapału w odstawkę poszło rozciąganie do szpagatu.

Wróciłam też na basen, który nie widział mnie chyba ze 4 lata – nie licząc wizyt na kręgielni, która znajduje się piętro niżej. Niemniej jednak szału nie było. Trochę popływałam, nie zmęczyłam się, złapałam katar.

Odżywianie

Jeśli chodzi o podsumowanie odżywiania, to było przeciętnie – nie licząc ostatniego tygodnia, kiedy ustaliłam sobie dietę.
Zakochałam się w muffinkach i jadałam je średnio raz w tygodniu, więc nic dobrego z tego wyniknąć nie mogło.
Piłam znacznie mniej płynów, co zmieniam od tygodnia.
Od 3 tygodni piję soki marchwiowe.
Moim ulubionym „pożywieniem” w marcu były bezsprzecznie pomarańcze.
Od słodyczy trzymałam się raczej z dala, nie licząc kilku batoników Kinder MAXI King i 3 ciastek zjedzonych podczas nauki w grupie.

Uwierzycie w to, że już 1/4 roku za nami? Za kolejne 3 miesiące będą już (prawie) wakacje – oby tylko bez śniegu 😉
A jak Wam minął marzec? Mam nadzieję, że aktywnie i pozytywnie!

PS Jeśli macie facebooka, proszę Was o udział w ankiecie „Co robisz w trakcie rest-days?”. Ja zawsze mam z tym problem, strasznie ciągnie mnie do treningów. Natomiast dzień po rest-day nie chce mi się ruszyć z kanapy 😉 Do ankiety możecie dodawać swoje propozycje, wszystkie są mile widziane!

Obserwuj mnie na:
error