Moje włosy po laminowaniu – zdjęcie bez lampy

Dzisiaj debiut w kolejnej blogowej kategorii podyktowany moim włosomaniactwem 😉
Zawsze dbałam o swoje włosy, ale nie zawsze zależało mi na ich odżywieniu od wewnątrz, a zazwyczaj jedynie na wyglądzie. Wtedy to szła w ruch prostownica, lokówka, suszarka, wałki, lakiery, pianki i inni wrogowie pięknej czupryny.
Od prawie roku poczytuję bloga Anwen, który jest moim przewodnikiem w świecie pielęgnacji włosów i staram się dbać o moje kłaczki najlepiej, jak potrafię. Wbrew pozorom nie zajmuje to wcale dużo czasu, a efekt jest warty każdej poświęconej chwili 🙂

W dzisiejszym poście opiszę tylko zewnętrzną pielęgnację. Możecie być więc pewni, że będą kolejne części.

Moje włosy nie wymagają codziennego mycia jak włosy większości kobiet, które znam. Myję je co 3-4 dni, kiedy zaczynają się przetłuszczać. Przed myciem czeszę je szczotką z naturalnego włosia i nakładam na nie olej w postaci olejowego serum (do atomizera wlewam olej, wodę i odżywkę w proporcjach 1:1:1 i spsikuję tym włosy) na co najmniej 2 godziny, a najczęściej na całą noc. Włosy myję najchętniej pod prysznicem, choć nie wiem dlaczego 😉 Do mycia używam szamponu bez SLS/SLES rozcieńczonego z wodą. Po silniejsze detergenty sięgam raz na 2-3 tygodnie. Z taką samą częstotliwością wykonuję peeling skóry głowy cukrem. Co miesiąc laminuję też włosy żelatyną (niżej przepis).
Po myciu, na zmianę, stosuję maskę z dodatkiem keratyny lub odżywkę do spłukiwania. Tę pierwszą trzymam pod folią i ręcznikiem co najmniej 40 minut, natomiast odżywkę spłukuję po około 5 minutach.
Włosy pozostawiam do naturalnego wyschnięcia, w międzyczasie wcierając w końcówki olejek i serum przeciwdziałające ich rozdwajaniu.
Ponadto przed wyjściem z domu następującym po myciu spsikuję je odżywką bez spłukiwania z lekkimi silikonami.

Laminowanie włosów

Laminowanie, profesjonalnie (choć to domowe z profesjonalizmem ma niewiele wspólnego) zwane keratynowym prostowaniem, polega na uzupełnieniu struktury włosa w keratynę, która jest jego naturalnym budulcem.
Zalaminować (?) włosy może praktycznie każdy. Wystarczy mieć wśród przypraw żelatynę, a w łazience maskę do włosów. Żelatynę mieszamy z gorącą (ale nie wrzącą!) wodą w proporcjach 1:1 (na długie włosy wystarczają 3 łyżki), dodajemy łyżkę maski i po lekkim wystudzeniu nakładamy na włosy. Zakładamy czepek, podgrzewamy, owijamy włosy w ręcznik i odczekujemy 45 minut. Po tym czasie dokładnie spłukujemy i cieszymy się nową jakością naszych włosów! 😀

Wkrótce post dotyczący wewnętrznej pielęgnacji i kosmetyków, które stosuję.
A jak Wy dbacie o swoje włosy? 😉

Obserwuj mnie na:
error