Ano nic! Przez połowę listopada i grudzień nie ćwiczyłam, dokarmiałam się pizzami, świątecznymi smakołykami i kilkoma innymi niezdrowymi rzeczami. Nowego „SHAPE”‚a oczywiście zakupiłam, obejrzałam, ale do czwartku leżał „nieprzećwiczony”. Po Świętach (a w sumie już w 2. ich dzień) wzięłam się jednak za siebie i wdrożyłam się najpierw Killerem, a dzień później zaatakowałam ostatnią płytę. Wrażenia tradycyjnie w kolejnym poście.

Postanowiłam też „przebranżowić” nieco mojego bloga. Ostatnimi czasy testuję na sobie dużo nowinek kosmetycznych i naturalnych sposobów pielęgnacji, więc myślę, że pisanie o nich miałoby przy okazji jakiś pożytek 🙂
Sama przed zakupem jakiegokolwiek produktu przegrzebuję zasoby internetu w poszukiwaniu opinii na ich temat. Mam nadzieję, że pomogę tym przynajmniej jednej osobie w podjęciu decyzji.

Do rychłego przeczytania! 🙂

Obserwuj mnie na: