Właśnie rozpoczęłam ostatni tydzień „petardowego” wyzwania. Do tej pory jestem zadowolona z efektów i zapewne tak będzie do końca, chociaż hasło reklamowe mówiące o „superformie” jest jednak przesadzone. Niewiele, ale jednak.

Po trzech tygodniach mogę powiedzieć, że nie ma już w treningu ćwiczenia, które sprawia mi trudność, wszystkie robię w tempie Ewy. To jednak absolutnie nie oznacza, że trening mnie nie męczy i nie wyglądam po nim jakbym wyszła spod prysznica 😉

Harmonogram do tej pory wygląda następująco:

Harmonogram ćwiczeń

, czyli nie najgorzej. Staram się stosować do zaleceń ekspertów i nie robić więcej niż 3 treningów tygodniowo, ale w praktyce nie zawsze mi to wychodzi. Jeśli nie mam w ciągu dnia innego ruchu, po prostu robię petardę 😉

Za tydzień podam swoje wymiary po 4-tygodniowym wyzwaniu i być może opublikuję jakieś zdjęcie.
A jak wyglądają Wasze rezultaty? 🙂

Obserwuj mnie na:
error