Do napisania tego posta natchnęła mnie aura za oknem i moje nocne przemyślenia potreningowe. Jeśli śledzicie mojego fanpage’a na Facebooku, pierwszą zaletę domowych treningów już znacie i pojawi się ona również w tym zestawieniu.
Absolutnie nie uważam, że treningi w domu są jedyną słuszną formą aktywności fizycznej, wręcz przeciwnie – jak wszystko mają swoje wady. Myślę, że każdy powinien zająć się tym, co jemu najbardziej odpowiada. Dlatego też ranking zalet treningów domowych będzie bardzo subiektywny.

  1. Trenujesz, kiedy chcesz i kiedy masz czas. Nie musisz spieszyć się w czwartki na godz. 18 do fitness clubu żeby poskakać na Zumbie. Możesz ćwiczyć w nocy albo tuż po przebudzeniu i nie obchodzi Cię to, że siłownia jest już/jeszcze zamknięta.wykonujesz to, co pokazuje instruktor. W domu sam(a) wymyślasz ćwiczenia i układasz trening ze swoich ulubionych ruchów albo włączasz ten film z workoutem, na który masz ochotę.
  2. Nie przeszkodzi Ci mróz, wiatr ani deszcz. Nie musisz się zastanawiać, co na siebie włożyć żeby wyjść z domu, bo nie musisz z niego wychodzić.
  3. Oszczędzasz czas potrzebny na dojazd/dojście na siłownię.
  4. Nie czujesz się skrępowany/-a obecnością innych na sali, bo w domu jesteś sam(a).
  5. Nie musisz przejmować się tym, jak wyglądasz – w jakim stanie jest Twój makijaż, co na siebie ubierasz, jak bardzo masz roztrzepane włosy.
  6. Bez skrępowania możesz dyszeć, sapać czy podśpiewywać pod nosem.
  7. Wszystkie sprzęty są Twoje. Nie musisz obawiać się, że wcześniej obca spocona osoba leżała na ławeczce czy ktoś przestawił ustawienia na rowerku.
  8. Podczas treningu możesz włączyć swoją muzykę albo film, nie jesteś skazany/-a na to, co akurat włącza obsługa klubu czy siłowni.

A jakie są wady? Jedna z nich to niemożność koncentracji. Zobaczcie, jak to działa.

Jakie Wy znajdujecie plusy domowych treningów? Przemawiają do Was te wymienione przeze mnie?

Obserwuj mnie na:
error