Czerwiec dłużył mi się niemiłosiernie, choć z drugiej strony ciągle brakowało mi czasu. Nie wypełniłam niestety postanowienia z majowego podsumowania i liczba dni nietreningowych trochę przeraża, ale z drugiej strony nauka jest ważniejsza. Nie zaniedbałam jednak treningów całkowicie, a grafik przedstawia się następująco:

W czerwcu pierwszy raz pobiegłam w profesjonalnie zorganizowanym biegu – TVP Szczecin biega z NETTO, o którym pisałam tutaj.
Łatwo można zauważyć, że moim ulubionym treningiem był 20x hantle, choć często go lekko modyfikowałam, dodając nowe ćwiczenia. Jeśli przegapiliście posta, w którym go przedstawiałam, zapraszam do czytania! 🙂
Dość często pojawiały się też ZWOWy. Uznałam, że przy takiej częstotliwości (czy raczej jej braku) ćwiczeń, powinnam dorzucić jakieś intensywniejsze treningi – stąd też tyle treningów Zuzki.
Nie mogę też nie wspomnieć o rekordzie biegowym w dystansie pobitym wraz z Mary Emily. Cieszę się, że Cię poznałam i żałuję, że tak późno. Mam jednak nadzieję, że uda nam się jeszcze nie raz wspólnie pobiec! 🙂

W kwestii odżywiania było znacznie lepiej niż w maju. Jeden kebab, dwa kawałki pizzy i chyba tyle? Ach, zapomniałabym o chipsach podczas wspólnej nauki do egzaminów.
W ujęciu pozytywnym – dużo warzyw, trochę owoców, ryby codziennie, minimum 4 posiłki na dzień.
Pod tym względem jestem z siebie bardzo zadowolona i chyba tylko dzięki dobremu odżywianiu udało mi się utrzymać osiągnięte do tej pory efekty.

Do moich wielkich sukcesów mogę zaliczyć też zachęcenie mojego TŻ do regularnych treningów. Strasznie cieszę się, że zaraziłam go sportem i mam nadzieję, że złapał tego bakcyla już na zawsze 😉

No i ostatnia sprawa, dla mnie najważniejsza i przyćmiewająca wszystko pozostałe – zaręczyny. Najpiękniejszy dzień w moim życiu, za który dziękuję TŻ. Kilka dni po nich jeszcze to do mnie do końca nie dociera, ale jestem przeszczęśliwa! Kocham Cię!

Obserwuj mnie na:
error