Ostatnio dużo myślałam o tym, do czego dążę i o czym marzę. Pomyślałam wtedy, że wszystko, czego mogłabym chcieć, już mam. Po głębszych przemyśleniach doszłam jednak do wniosku, że nigdy nie jest tak dobrze, że nie mogłoby być lepiej 😉
Nie będę jednak pisać tutaj o rzeczach prywatnych, skupię się na moich fit-celach.

Od jakiegoś czasu nie ćwiczę już żeby schudnąć czy wyrzeźbić ciało, chociaż to oczywiście miłe efekty uboczne. Ćwiczę natomiast dlatego, że to kocham i chcę to robić. Trening jest dla mnie nieodłączną częścią planu dnia. Bez porządnego „wycisku” nie zasnę, nie mogę się uczyć, czuję się strasznie ociężała. To pewnego rodzaju uzależnienie, choć niewątpliwie najzdrowsze ze wszystkich.

Wracając jednak do tematu – poniżej publikuję listę moich celów w formie tekstowej i obrazkowej.

  1. Spożywać więcej tłuszczy i białek,
  2. Jeszcze bardziej ograniczyć węglowodany,
  3. Częściej wykonywać treningi cardio,
  4. Przebiec 10km w mniej niż godzinę,
  5. Ułożyć i wykonywać trening dzielony z wykorzystaniem wagi własnego ciała,
  6. Podciągnąć się na drążku,
  7. Wykonać pistol squat bez pomocy książki,
  8. Zrobić szpagat,
  9. Stanąć na rękach,
  10. Zachęcić mojego TŻ do regularnych treningów.

Na koniec kilka zdjęć obrazujących imponujące mi ćwiczenia, które sama chciałabym potrafić wykonać:

Przy tej pozycji nieomal skręciłam nadgarstek mojemu TŻ

Pierwszą pozycję udało mi się wykonać, z jedną ręką jest ciężej

Wszystkie zdjęcia pochodzą z portali facebook.com oraz tumblr.com.

A jakie są Wasze cele? Potraficie wykonać któreś z pokazanych tu ćwiczeń?

Obserwuj mnie na:
error